fbpx
Życie

A co jeśli się nie uda? Oczekiwania kontra rzeczywistość.

 

Kształtna twarz. Piękny profil. Hollywoodzki uśmiech. To marzenia (i oczekiwania) każdej progeniczki. Ośmielę się nawet powiedzieć, że każdego “wadliwca”.

 

Wadliwiec
Osoba posiadająca wadę twarzy (np. progenię, retrogenię, cokolwiek co zostało uznane za nieprawidłowość przez lekarza).

 

Wybawieniem ma być dla nas operacja szczęki. Czasem jedno- czasem dwuszczękowa. Zależy od rodzaju wady. Czasem jednak zdarza się, że pomimo dokonanej operacji, dalej czujemy się brzydcy. Niepełni. Niespełnieni. Niedokończeni.

 

Dlaczego tak się dzieje?

Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie należałoby zastanowić się najpierw, po co tak naprawdę robimy tę operację? Czego od niej oczekujemy? Co ona ma zmienić w naszym życiu? Zastanów się i odpowiedz sobie na to pytanie szczerze. SZCZERZE.

Dla poprawnego zgryzu? Ok. Dla wyglądu? To też ok! Nie ma nic w tym złego, że chcesz wyglądać jak “normalny” Kowalski. W niektórych strefach życia “normalność” jest pożądana. Pragniesz poczuć harmonię, nie tylko na zewnątrz nowej twarzy, ale i w środku. Liczysz, że operacja zmieni Twoją twarz i Twoje wnętrze. Albo nawet nie myślisz o tym, tylko Twoja podświadomość odwala za Ciebie całą tę robotę.

 

A co jeśli się nie uda? Oczekiwania kontra rzeczywistość.

 

Niestety, to nie magiczna różdżka.

Wszystko spoko dopóki rzeczy idą zgodnie z planem. Nie daj Boże coś się posypie. Jesteśmy udupieni. Nie ma ani starej “brzydkiej” twarzy, ani nowej “wymarzonej”. Jest coś “pomiędzy”. Ciężko stwierdzić czy akceptowalne. Dla Ciebie raczej nie. Bo przecież miało być INACZEJ. Nie tego OCZEKIWAŁEŚ.

Przecież w PROGRAMIE chirurg pokazał Ci, JAK będzie wyglądała Twoja nowa twarz. Oczywiście powiedział, że wizualizacja nie oddaje wyniku w 100%, ale Ty i tak wiesz swoje. Jesteś przekonany, że u Ciebie wszystko pójdzie IDEALNIE i nowa buźka będzie tak elegancka, jak ta w komputerku. No bo przecież złe rzeczy przydarzają się tylko innym ludziom, a nie Tobie. Prawda?

A no niekoniecznie prawda. Nie mamy ŻADNEGO wpływu na wynik operacji. Nasz wpływ ogranicza się jedynie do wyboru lekarza prowadzącego. Reszta zależy od jego umiejętności, reakcji naszego organizmu i szczęścia. Tak, szczęścia. Nie wszystko da się przewidzieć. Na stole operacyjnym wychodzą różne rzeczy, których nie widać, póki się pacjenta nie “otworzy”. Idąc dalej, to jak się zrośniemy, zregenerujemy, dostosujemy, również nie zależy od nas.  Tylko od naszego organizmu. Od naszej natury. Od naszego szczęścia.

 

Oczekiwania kontra rzeczywistość.

Bardzo dużo zależy od Twojego nastawienia. Nie śmiej się, to nie żart. Przed operacją, możesz zakodować w swojej głowie nowe “wyobrażenie”. Wmówić sobie, że będziesz miała małą bródkę, wypukłe policzki, zadarty nosek i piękny, szeroki uśmiech. Że będzie tak, jak na wizualizacji, a nawet lepiej!

A potem doznać ogromnego rozczarowania.

Bo broda nadal wydaje się za długa, policzki nie są wypukłe tylko spuchnięte, nos wygląda jak u świni, a wargi z kolei nie wyglądają jak u Angeliny Jolie. W sumie nadal ich nie masz! Boże DLACZEGO tak się stało?!

 

A co jeśli się nie uda? Oczekiwania kontra rzeczywistość.

 

Nadal jestem brzydka!

To nie wina operacji, że nie postrzegasz się jako “piękność”. Bo widzisz moja droga, to jak widzimy siebie, odbieramy siebie, zależy (w dużej mierze) od naszego poczucia własnej wartości. Dla otoczenia możemy wyglądać jak jeden z Aniołków Charliego, a w naszej głowie i tak czuć się niewystarczająco piękne. Bo gdzieś tam hen daleko w naszym umyśle, ustawiłyśmy sobie poprzeczkę, że musimy wyglądać tak i tak, żeby czuć się piękne i koniec kropka. Jeśli nie dojdziemy do tego punktu, to nadal będziemy brzydkie.

No i choćby operacja się udała w 100%, zgryz był odjebany perfekcyjnie, nerwy zregenerowałyby się z prędkością światła, a wygląd odzwierciedlał pragnienie niejednej “normalnej” kobiety, to my i tak będziemy niezadowolone. Wiesz już dlaczego?

Bo mamy nierealne oczekiwania względem rzeczywistości.

Jeśli ktoś myśli, że po operacji będzie wyglądał jak “najlepsza wersja siebie”, a ta wersja wcale mu się nie spodoba, że wcześniej to było jednak lepiej, to co ma zrobić? Załamać się? Czasu nie cofnie. Może jedynie pracować nad akceptacją swojego nowego wizerunku. Dlatego też przed operacją, niektórzy lekarze wymagają wizyty pacjenta u psychologa. Ale to za mało. Gdy masz problem z akceptacją siebie po operacji, udaj się do specjalisty. Przepracuj z nim problem. Nie musisz czekać aż on sam przeminie. Niestety jego nasilenie zamiast maleć, może wzrosnąć. Szczególnie, gdy ktoś przed operacją nie umiał żyć ze swoim wyglądem.

 

Więc jak się nastawić?

1. Po pierwsze, jeśli strasznie mocno nie akceptujesz siebie przed operacją, najpierw rozwiąż problem w swojej głowie. Z wadą można żyć (pisałam o tym tu). To nie jest choroba śmiertelna, jednak znacząco uprzykrza życie. Dopiero gdy w głowie będziesz miał w miarę poukładane, decyduj się na opkę.

2. Nie oczekuj cudów i gruszek na wierzbie. Jeśli wyglądasz jak stary ziemniak, zgnieciony w reklamówce z Biedronki, to po operacji niekoniecznie będziesz Pamelą Anderson z czasów świetności. Prawdopodobnie będziesz wyglądał zdecydowanie lepiej po, niż przed ale to może być zupełnie inne “lepiej” niż wyobrażenie w Twojej głowie.

3. Nie wizualizuj sam siebie. Chirurg musi to zrobić, bo tak się przygotowuje do operacji. I tu muszę zaznaczyć, jak ważny jest wybór chirurga. To człowiek, któremu masz zaufać i powierzyć swoją twarz. Swój przyszły wygląd. Wierzyć, że to, co zaplanuje będzie najkorzystniejszą wersją dla Ciebie. A nie wpierdalać się mu w robotę. To on się uczył XXX lat, żeby mógł pomagać takim ludziom jak ja i Ty. Uważam, że to właśnie on najlepiej wie, co będzie najkorzystniejszą wersją dla mojej twarzy. Oczywiście możesz dyskutować, zadawać pytania, negocjować. Masz do tego prawo. Ale on powinien wyznaczyć granice rozsądku.

 

 

A co jeśli się nie uda?

Załóżmy, że nie miałeś wygórowanych oczekiwań. Nie chciałeś noska Angeliny Jolie, chciałeś jedynie pozbyć się wady i wyglądać lepiej niż przed opką. Ale coś tu zdecydowanie nie pykło. Operacja się nie udała. Nastąpił nawrót wady. Konieczna jest ponowna operacja, żeby polepszyć Twój stan. Tego się nie spodziewałeś. Na to nie byłeś gotowy. To przerosło Twoje najśmielsze oczekiwania.

Mogę powiedzieć jedynie, że na to raczej nie da się być gotowym. I że bardzo mi przykro, że musisz to przechodzić ponownie. Że rozumiem Twój ból i rozczarowanie. Ale dla Ciebie to będą tylko puste słowa. To Ty będziesz musiał się ponownie mierzyć z tym koszmarem. Jeśli się na to zdecydujesz. I znajdziesz lekarza, który zechce Ci pomóc.

I chciałabym tu, dzięki Tobie właśnie, uświadomić innym, rozczarowanym wynikami ich operacji, że to jest właśnie prawdziwy problem. Ten, na który nie mogłeś się w żaden sposób przygotować.

Natomiast kłopot osób niezadowolonych ze swojego pooperacyjnego wyglądu wynika głównie z oczekiwań nieadekwatnych do rzeczywistości. Weźmy poprawkę na to, że chirurg szczękowo-twarzowy to nie wróżka zębuszka spełniająca życzenia rozkapryszonych dzieci. A rzeczywistość zawsze będzie się różniła od naszych oczekiwań. Im szybciej to zrozumiesz, tym lepiej dla Ciebie.