• Ahoj przygodo! Czyli podsumowanie 2020 roku.
    Umysł

    Ahoj przygodo! Czyli podsumowanie 2020 roku.

    Armagedon w 2020? Niektórym wystarczyłoby gdybym napisała tutaj tylko jedno zdanie: “2020, Ty chuju, spierdalaj!”. Jednak ja postanowiłam trochę bardziej się rozwinąć (chociaż do czterech zdań). Jeśli jesteście ze mną od początku to wiecie, że ten blog zaliczył już dwa podsumowania: 2018 i 2019 roku, które notabene były dla mnie dużo cięższe niż ten rok. I aby tradycji stało się zadość, podsumowanie 2020 będzie w takiej samej formie. A więc lecimy!   Styczeń 2020 Sylwestra spędzam samotnie (z kotami i psem). Za mną trudne decyzje. Zakłam newsletter (ale jeszcze z nim nie ruszyłam :P). Robię live o dystrakcji. Zaliczam pierwsze w życiu morsowanie organizowane w ramach WOŚP. Zdaję pierwszy egzamin…

  • Jak progenia uratowała mi życie?
    Umysł

    Jak progenia uratowała mi życie?

      „Dziś dowiedziałam się, że jedyny sposób aby wyleczyć moją wadę, to operacja szczęki. Bardzo się boję. Nie wiem co robić. Pomóż mi.” Dziesiątki, setki, tysiące osób przeżywających to samo. Ten sam strach. Rozumiem go. Przynajmniej częściowo. Czułam go kiedyś, jako nastolatka. Chociaż wtedy słowo „operacja” wydawało mi się kompletną abstrakcją. Czymś totalnie poza moim zasięgiem. Wizją oderwaną od rzeczywistości. Ortodontę spotkałam pierwszy raz w wieku 6 lat. Zmieniłam go na lepszego dwa lata później. Jako 13-latka wiedziałam już, że takie gęby jak moja się operuje. No ale założyliśmy aparat stały i heja!  – popłynęliśmy w stronę kamuflażu ortodontycznego „bo może wystarczy”. „Przecież nie jest chora, nie umiera, wygląda normalnie,…

  • Kim jest Twój hejter?
    Umysł

    Kim jest Twój hejter?

      Jestem w Internetach nie od dziś (i nie od wczoraj), więc zdążyłam się już spotkać nie raz (i niestety nie dwa) z bardzo nieprzyjemnym zjawiskiem, jakim jest HEJT. Nie to, żeby zaraz hejt w życiu realnym był czymś przyjemnym, bo nie jest(!), ale znacznie częściej zdarza mi się otrzymywać chamskie komentarze właśnie w Internecie. Dlaczego? Może dlatego, że zdecydowanie więcej udzielam się w necie, niż występuję publicznie (czyli wcale). Poza tym dużo łatwiej jest wypluć z siebie porcyjkę jadu klepiąc w klawiaturę (niż w twarz). Obowiązkowy jest też dziwny awatar na profilowym. Ofkors!   Gdybym był hejterem… W życiu “przed Internetem” doświadczałam hejtu każdego dnia. Może nawet to nie…