Co przyniósł mi rok 2019? Podsumowanie i perspektywy na 2020.
Życie

Co przyniósł mi rok 2019? Podsumowanie i perspektywy na 2020.

 

Niezaprzeczalnie rok 2019 był bardzo przełomowym rokiem w moim życiu. Gdybym miała nadać mu jakiś kryptonim, byłaby to ZMIANA. Przyniósł ich bardzo wiele, zarówno pozytywnych jak i negatywnych. W sumie one cały czas bardzo mocno się ze sobą przeplatały i jedne pochodziły z drugich.

 

Operacja dwuszczękowa

Jakby nie było, operacja dwuszczękowa była jednym z najważniejszych punktów w tym roku. Paradoksalnie to doświadczenie, które powinno mnie najbardziej przerażać, było powodem, dla którego chciałam żyć (w bardzo trudnych momentach).

Spytacie ale jak to? Nie przerażało Cię to? Ani trochę się nie bałaś? Nie myślałaś o tym, ze umrzesz? Że się nie obudzisz?

Moi drodzy, gdy człowiek idzie na operację ze świadomością, że jeśli się już nie obudzi, to przynajmniej będzie miał święty spokój, to znak, że w jego życiu dzieje się bardzo niedobrze.

I tak też było u mnie. Nie będę się tu wdawać w szczegóły, możecie się tylko domyślać o co chodzi. Niemniej kończę ten rok z ogromnym smutkiem, pustką i żalem. Ale jednocześnie nadzieją, że rok 2020 przyniesie mi kolejne zmiany, które doprowadzą moje życie w końcu do ładu. Może będzie mi dane zaznać trochę szczęścia i spokoju.

Przez cały ten 2019 rok straciłam mnóstwo sił na walkę o innych. Ja byłam na szarym końcu. Spalałam się. Na szczęście ogarnęłam się i zmieniłam priorytety.

 

A co z blogiem?

Co prawda końcówka 2019, to czas gdy bardzo zaniedbałam wpisy (na rzecz nowej pracy). Na szczęście ciągle “karmiłam Was” na insta, fejsie i YT. Duża część czytelników właśnie tam najpierw trafia, a dopiero później tu. Ale to nic straconego, wpisy będą się dalej pojawiać, bloga nie zamierzam zawieszać (ani żadnego kanału!). Tworzenie jest jednym ze sposobów na moją samorealizację. A feedback, który od Was dostaję daje mi kopa do działania i potwierdzenie, że to co robię ma sens. Fajnie jest czuć, że ta praca jest potrzebna. Nawet jeśli nie jest to ogromna rzesza ludzi. Chociaż coraz częściej przekonuję się, że ta “rzesza” jeszcze urośnie, bo zapotrzebowanie na temat “szczęk” nie maleje.

 

Rocznica

W grudniu obchodzę rocznicę założenia bloga. Pisałam już trochę wcześniej, pod inną nazwą i w innej tematyce. Jednak dopiero pisanie “o zębach” się u mnie zakorzeniło (cóż za błyskotliwa gra słów Edyto!) 😉 Kanał na YT założyłam w lutym. Jakoś też w tym czasie dostałam pierwszą wiadomość na Instagramie z podziękowaniami za to, że dzielę się swoją historią. Wzruszyłam się, naprawdę autentycznie się wzruszyłam! Świadomość, że moja pisanina pomogła chociaż jednej osobie była nie do opisania. Później to już była lawina pytań 🙂

Jednak w ostatnich tygodniach tego roku mogłabym pomyśleć, że nic mi nie idzie. W sumie często tak myślę. Plany biorą w łeb. To, co sobie zakładam nie wychodzi. Nic się nie dzieje, lub dzieje się tam gdzie nie trzeba. Ale trudno takie życie. Biorę problemy na klatę, a potem walę nimi o glebę. Niech się na coś w końcu przyda ta Krav Maga, nie? 😉

 

Styczeń

Prywatnie bardzo ciężki początek roku. Za to w mojej przygodzie ortodontycznej ogromny przełom – dostałam termin operacji dwuszczękowej!

Luty


Założyłam konto na YT, nagrałam pierwszy film. Dostałam pierwszy odzew od ludzi, którzy trafili na mojego bloga i na mój kanał.

 

Marzec

Na Instagramie zaczęłam publikować zdjęcia związane z moją przemianą. Poczyniłam ostatnie przygotowania do operacji dwuszczękowej (m.in. wyprawka).

 

 

Kwiecień

Czas mojej wielkiej przemiany. Najpierw operacja dwuszczękowa, utrata głosu, w międzyczasie milion kontroli. Nie przeszkodziło mi to w żaden sposób w obecności na ślubie przyjaciół (18 dni po ope!).

Maj

Głównie czas regeneracji i odpoczynku, jednak w tym miesiącu spełniło się kolejne z moich marzeń, a mianowicie – uczestniczyłam w Konferencji dla najlepszych Twórców Internetowych – Influencer Live Poznań! Poznałam ludzi, których na co dzień śledzę w internecie i pochłonęłam ogrom wiedzy.

Czerwiec

Wróciłam do pracy. Zaczęłam publikować bardziej przemyślane posty na insta (w sensie, że w pewnym schemacie).  Skończyłam 29 lat(!), pofarbowałam włosy pierwszy raz w życiu (no siema ruda!), a do mojego domu trafił Pajda – kitałek znajda <3

 

Co przyniósł mi rok 2019? Podsumowanie i perspektywy na 2020.

Lipiec

Pochłonęło mnie odchowywanie kota, plus nagrywanie. Zaliczyłam imprezę firmową, na której nikt mnie nie poznał. Operacja i make-up zrobiły swoje! Założyłam także swoją grupę na FB Zębomaniacy.

 

View this post on Instagram

95 dni po ope. Impreza firmowa. Najczęściej słyszane zdanie „nie poznałem/am Cię”. Najczęściej spotykany wyraz twarzy „wow! Kim jest ta dziewczyna?” 😄🤩 Lubię tak się odpicowac, jak mam okazje 🤪Zupełnie inaczej wyglądam, a ludzie są w szoku, bo na codzień jedyne co potrafię zrobić ze swoimi włosami to kucyk i to krzywy xD Z makeup’em lepiej mi wychodzi, ale nie tak ładnie jak @rapczynska_ania ☺️💜 Moje włosy tym razem oddałam w ręce Kamili @artystkasalon 💙 W takiej wersji czuje się jak gwiazda filmowa 😎 czerwony dywan już czeka… …na odkurzenie, bo dziś sobota i dzień sprzątania 🤣🤣🤣 Miłego dnia życzy Kopciuszek, co się zawinął o północy (ale z kompletem pantofelków!) 😝👠💃🏻 95 days after double jaw surgery 🦷 #makeup #fullmakeup #makeuptime #party #partymakeup #partyhair #partyhairstyle #hairstyle #fryzura #fryzurawieczorowa #fryzuranawesele #impreza #partytime #timetoparty #happygirl #happyme #szczesliwa #szczesliwakobieta #polskakobieta #polskadziewczyna #braceslife #bracesgirl #braces #braceson #aparatka #aparatnazęby #pieknadziewczyna #doublejawsurgery #zielonasukienka #nofilter

A post shared by EdytaKorsak | MyChange (@ofkorsak) on

 

Sierpień

Praca, kot, blog, kanał. A do tego jeszcze podjęłam dodatkową pracę na weekendy. Pod koniec roku będę padać na ryj!

Wrzesień

Zaczęłam trenować KravMaga. Miałam pewne obawy co do tego typu aktywności, no bo przecież “świeża” nowa twarz, plus moja sflaczała kondycja nie były argumentami “za”. Ale cóż, raz Edycie śmierć! (czy tam kozie).

Październik

Znowu poszłam na stół. Tym razem w pełni z własnej woli i dla spełnienia swoich “zachcianek”. Mianowicie przeszłam operację usunięcia płytek (czyli elementów stabilizujących moje kości po operacji dwuszczękowej). Tryb świnia został powitany ponownie. Zrobiłam pierwszy Live na insta i na fanpage, który trwał godzinę! ;D

Listopad

Rozpoczęłam nową pracę! Moja doba znowu uległa skróceniu. Odhaczyłam trzecią udaną imprezę w tym roku – Bal Kravera (tak ciągle trenuję, jedynie z dwutygodniową przerwą po wyjęciu płytek). To także ostatni miesiąc dodatkowej pracy. Od grudnia zostaje tylko jedna.

Grudzień

Krótki, acz intensywny. Udało mi się zrobić drugiego live na FB, nt. operacji dwuszczękowej. W kolejnym roku będzie ich więcej, także obserwujcie mój fanpage na FB. W tym roku nie czułam Świąt. Skupiłam się na nowej pracy (wiecie muszę tam też w końcu zacząć ogarniać, co by mnie nie wyrzucili). Prywatnie czas bardzo trudnych, “męskich” decyzji.

 

Plan na 2020

Jest taki, aby nic nie planować! Oczywiście żartuję. W kolejnym roku nie polecę tak do końca na spontanie. Założyłam sobie pewne cele i wiem, że żeby je osiągnąć, to trzeba pewne rzeczy po kolei zrobić. Czyli nie mogę oczekiwać, że coś się spełni “ot tak”, samo z siebie. Jestem już na to za duża 😉

A co do najczęstszych planów “od nowego roku” – nie ma nic złego w tym, że ktoś planuje, że chce schudnąć, ale ja myślę, ze to nie jest cel sam w sobie. Co innego gdyby ktoś chciał zacząć się zdrowo odżywiać. Wtedy chudnie się przy okazji, a zdrowe nawyki zostają na dłużej, a nie tylko do momentu “o schudłam 5 kg to mogę znowu zacząć żreć ciasteczka”. Tak to nie działa. Mam nadzieję, ze rozumiecie tę alegorię.

Życzę Wam aby Wasze plany, które mają się spełnić, zostały spełnione, a te, które nie powinny się spełnić, żeby się nie spełniły! Szczęśliwego Nowego Roku Moi “Wadliwcy”!