fbpx
Operacja,  Życie

Gdy po operacji zgryz się “nie składa”…

 

Komplikacji pooperacyjnych jest mnóstwo. Chirurg powinien Cię uprzedzić, z jakimi “dodatkowymi atrakcjami” powinieneś się liczyć. Może Ci zostać wręczona karteczka z wymienionymi “opcjami” lub jedynie słowna informacja. Tak czy siak przed operacją podpisuje się milion papierów ze zgodami. Po operacji też się podpisuje jakieś papiery, na których jest napisane co Ci robili. Jednak tą część pamiętam dosyć słabo, bo byłam jeszcze otumaniona przez leki. Mogliby mi podsunąć nawet wniosek o kredyt i też bym go podpisała, bo chciałam tylko spać…

 

Gorzej gdy coś się nie składa…

Jeden z momentów, który zwala z nóg na starcie, następuje gdy słyszysz słowa “zgryz się nie składa”. Czarna rozpacz ogarnia Twoją duszę i tracisz wszelkie nadzieje. Zastanawiasz się po co Ci to było, skoro i tak jest wszystko źle? Masz ochotę rozszarpać tego, kto Cię operował i zutylizować wszystkich w promieniu kilometra. A gdy pierwszy wkurw opada, jego miejsce zajmuje przygnębienie.

 

Dlaczego ja?

Pierwsza rzeczą, która dzieje się w Twojej głowie, jest zaprzeczenie. Dlaczego to na mnie padło?! Czemu to nie mógł być ktoś inny?! Czemu to mi musieli spieprzyć operację?! Przecież u mnie wszystko miało pójść dobrze!!! To nie mogło spotkać właśnie mnie!

A tu guzik z pętelką.

Padło na Ciebie. Na mnie też padło. Gdy “doszłam do siebie” (czyli skończyłam rzygać i była już środa), rozpoczęłam obczajanie moich zębów w lusterku. No i srogo się zlękłam. Czułam, że moje zęby jakoś tak dziwnie “ciągną” w bok i jeszcze zanim ktokolwiek skontrolował moją paszczę, siałam panikę, że wszystko jest do przysłowiowej dupy. Na obchodzie ordynatorka z niesmakiem obwieściła, że “prawa strona wisi” i stwierdziła, że zobaczymy jak to się zachowa jutro, gdy założymy wyciągi. Dopadł mnie blady strach, że zaraz ponownie położą mnie na stół i jeszcze raz będą kroić. Wyobrażałam sobie, że znowu jadę na salę operacyjną i zaczynamy zabawę od początku, a przecież to miała być już meta.

 

Gdy po operacji zgryz się "nie składa"...
Pierwsza doba po operacji dwuszczękowej. Ofkorsak.pl

 

Jutro

Nadeszło “jutro”. Założyli mi wyciągi. Bolało, bo żeby dostać się do haczyków, trzeba było naciągnąć mi usta. Te same, które były porozrywane w uśmiechu Jokera. Dostałam trzy wyciągi. Po jednym po bokach i jeden na środku. Ten środkowy zamontowany był na śrubach IMF. Dopóki nie założyli mi na nie wyciągu, zastanawiałam się co to jest za cholerstwo i czemu tak wystaje? Potem ordynatorka powtórzyła werdykt, że jedna strona jednak wisi i UWAGA CYTUJĘ “ale niech Krzysio się tym martwi”… Krzysio to “pieszczotliwa” nazwa mojego chirurga, który operuje w tym szpitalu gościnnie.

 

Gdy po operacji zgryz się "nie składa"...
Śruby IMF po operacji szczęki. Ofkorsak.pl

 

W piątek, przed wyjściem, poryczałam się. Apogeum zostało osiągnięte. Czara goryczy się przelała, gdy moje jedzenie wylądowało na ścianie. Wyszłam do łazienki, spuchnięta jak balon i jeszcze miałam siłę beczeć. Było we mnie bardzo dużo złości wymieszanej z niepokojem.

 

Wizyta u chirurga

Okazało się, że jedna strona “wisi”. Mój operator przyznał, że już na stole były problemy z tym “wiszącym” segmentem. (Przypominam segmentacja to pocięcie szczęki na więcej niż jeden kawałek. Ja miałam trzy kawałki, czyli tzw. segmenty.) Nie można było go bardziej nachylić, chyba stawiał opór. Ale mam się nie martwić, bo orto mi to dociągnie. Przyznam, że byłam zdruzgotana, ponieważ znałam historie osób, u których zgryz również “wisiał” w różny sposób. I niestety nie zawsze orto dawał radę to uratować. Czasem potrzebna była reoperacja.

 

Szalona wizja orto

Moja orto to konkretna kobieta, więc tu nie było jakiegoś narzekania, biadolenia czy czegokolwiek. Być może moje zęby w tym momencie wyglądają gorzej, niż po samej operacji, jednak jest to etap prejściowy. Nie mam już tej szpary po prawej stronie. Nic “nie wisi”. Trzonowce mają kontakt. Ale nadal trwa przesuwanie zębów z prawej do lewej, aby wyrównać linię pośrodkową.

 

View this post on Instagram

Zęby jak sushi komori, chociaż nie wiem co to znaczy xD Na górze zęby 10 dni po ope, na dole aktualne. Ustawiamy linie pośrodkową, przesuwamy cała prawą stronę i ciagle coś zmieniamy. Oj dzieje się! 😱 A w opisie macie link do bardzo pokrzepiającego teksu o wdzięcznym tytule „wada szczęki to nie wyrok”. Polecam nie tylko „szczękowcom” 😉 https://ofkorsak.pl/wada-szczeki-to-nie-wyrok/ 103 dni po #operacjadwuszczekowa 103 days after #doublejawsurgery #beforeandafter #beforeafter #braces #braceslife #bracesgirl #braceson #bracesbeforeandafter #bracesproblems #aparatka #aparat #aparatortodontyczny #doublejawsurgeryjourney #doublejawsurgeryrecovery #jawsurgery #jawsurgeryrecovery #jawsurgeryjourney #facesurgery #smile #lifeaftersurgery #aftersurgery #pooperacji #operacjaszczęki #ortodontist #ortodonta #ortognatica #ortognaticsurgery #ortodontista

A post shared by EdytaKorsak | MyChange (@ofkorsak) on

 

Dwa sposoby

Ostatnio napisała do mnie jedna z Was, mająca podobny problem do mojego. Dziewczyna jest świeżo po operacji i też dostała informację od ordynatorki, że jej zgryz się nie składa. Pamiętam ile mnie to nerwów kosztowało. Jedyna rada na to, to wstrzymać się z rozpaczą do pierwszej wizyty u swojego chirurga. Wiem, że to graniczy z cudem ale innego sposobu nie ma.

Istnieją tylko dwie opcje, jeśli zgryz się nie składa idealnie.

Opcja pierwsza – ratunek ze strony ortodonty. Czasem się da coś jeszcze “naciągnąć” i przestawić. Aparat nosi się dłużej ale efekty powinny być zadowalające.

Opcja druga – bardziej drastyczna. Gdy problem jest zbyt duży i orto tu nic nie pomoże, trzeba wykonać reoperację, czyli ponowną operację. Nie jest to wersja szczególnie lubiana przez chirurgów. Zdecydowanie trudna do wyegzekwowania. Spytacie dlaczego? Nikt nie lubi przyznawać się do błędu. A na palcach jednej ręki policzcie tych, którzy są gotowi naprawiać błędy innych.

 

Skąd się biorą błędy?

Część zgryzów, które się nie składają po operacji, to wyniki błędów lekarzy. Ale nie wszystkie. Czasem to wina materiału (nota bene tez człowieka :P), bo okazał się trudniejszy w obróbce. Ma jakieś swoje ograniczenia, których nie można pokonać, bo to przyniesie więcej szkody niż pożytku. Tu mogą pojawić się głosy, że przecież chirurg to specjalista i powinien przewidzieć jak się kość/tkanka zachowa. Przypominam Wam, że on nie pracuje na żółtym serze, który jak spleśnieje to się go odrzuci (albo sprzeda jako exclusive). Tylko na żywym organizmie, który może zachować się różnie (np. jednemu kość pęknie przy większym napięciu innemu nie). Ciało to nie plastelina.

Wierzę w to, że każdy chirurg robi co może aby wyszło jak najlepiej. Niestety czasem budzę się z tego snu i sprawdzam czy nie zesrałam się w gatki.

 

Gdy po operacji zgryz się "nie składa"...