Aparat

Jak wygląda całowanie w aparacie ortodontycznym?

 

Aparat ortodontyczny przysparza nam niemało codziennych zmartwień. Najpierw wydatek, później cykliczne wizyty, ból, awarie, rany na policzkach, żółte zęby, jedzenie w drutach i ciągły ślinotok. A teraz jeszcze to. Całowanie. Czy czynność tak przyjemna i tak intuicyjna, może okazać się zarazem kłopotliwa?

 

Całuj mnie! To taka piękna gra!

Jeśli zakładasz aparat jako “dorosły” człowiek, to najprawdopodobniej coś tam już o całowaniu wiesz i czujesz się pewniej od osoby, która bez żelastwa na zębach nigdy się nie całowała. Pierwsze pocałunki bywają dziwne, krępujące, bez “ładu i składu” nawet bez aparatu. To zupełnie normalne. Czynności, jaką jest całowanie, też musimy się nauczyć. Skąd człowiek ma wiedzieć jak się całować, skoro nigdy wcześniej tego nie robił?! To tak samo jak z nauką chodzenia czy mówienia – niby naturalna czynność, ale nie nauczysz się, póki nie spróbujesz.

Tym bardziej stresujący może być pierwszy pocałunek z aparatem. To wyższy level. Najpierw sami uczymy się z tym żelastwem żyć i funkcjonować. Później przychodzi etap, gdy chcemy wymienić ślinę z drugim człowiekiem. I tu zaczynają się schody.

 

Czy robię to dobrze?

Obawy mogą nachodzić każdego, nawet najlepszego całuśnika. Całowanie z aparatem to zupełnie inna kategoria obaw. To już nie są rozkminy typu “czy robię to dobrze?”, to raczej autodissy typu “Czy drapię aparatem podczas całowania?”, “Czy nie mam nic między drutami?” “Czy mogę jeździć językiem po zamkach?” “Omg przejechał językiem po kobayashi! Czuję krew!”.

To drżenie nie tylko o to czy “sprostam” zadaniu, ale czy też osoba, którą całuję nie odniesie żadnych obrażeń i będzie miała z tego przyjemność (bo całowanie ma być przecież przyjemnością, heloł!).

 

Powiedz kotku, co myślisz o całowaniu z aparatką?

Kilka dni temu zrobiłam na moim Instagramie ankietę dotyczącą właśnie całowania. Nie urywam, część wyników była dla mnie zaskakująca. Niestety Instagram przemielił coś w relacjach i nie udało mi się odzyskać liczby osób, które oddały głosy (opcja dostępna jedynie przez 48h…). Zostały mi do wglądu jedynie dane procentowe, którymi oczywiście się z Wami podzielę 🙂

 

Screenshot z InstaStory ofkorsak

 

Zdaniem 84% osób z aparatem, aparat nie utrudnia całowania. Jedynie 16% przyznało, że jest to problem.

 

Jak wygląda całowanie w aparacie ortodontycznym?
Screenshot z InstaStory ofkorsak

 

Ta liczba wzrasta w przypadku ogółu – aż 97% twierdzi, że aparat to nie problem. Czy można stwierdzić na tej podstawie, że sami sobie zakładamy niepotrzebną blokadę w mózgu?

 

Jak wygląda całowanie w aparacie ortodontycznym?
Screenshot z InstaStory ofkorsak

 

I tu jest już trochę dziwnie, bo skoro tylko 3% osób twierdzi, że całowanie osoby z aparatem nie boli, to dlaczego aż 16% osób myśli, ze strachem o całowaniu aparaciarza?

 

Jak wygląda całowanie w aparacie ortodontycznym?
Screenshot z InstaStory ofkorsak

 

W przypadku aparatowców – ta liczba osób z obawami wzrasta do 19%. Czegóż mogą się oni obawiać, skoro aż 84% osób z aparatem stwierdziło, że to nie boli? Być może rozwiązanie kryje się w następnym pytaniu…

 

Jak wygląda całowanie w aparacie ortodontycznym?
Screenshot z InstaStory ofkorsak

25%! Aż 1/4 osób, które odpowiedziały na to pytanie, stwierdziła, że dwie osoby, które mają aparat i się całują mogą się “sczepić”! Czy to jest właśnie ten lęk z poprzedniego pytania?

 

Jak wygląda całowanie w aparacie ortodontycznym?
Screenshot z InstaStory ofkorsak

 

Przechodzimy dalej. Być może ten lęk przed całowaniem osoby z aparatem i “sczepieniem się”, wynika stąd, że aż 27% nigdy NIE całowało nikogo z aparatem! A przecież boimy się tego, czego nie znamy, czyż nie?

 

Jak wygląda całowanie w aparacie ortodontycznym?
Screenshot z InstaStory ofkorsak

 

To też jest bardzo ciekawy slajd, bo aż 1/3 osób, które całowały zarówno aparatowców i nieaparatowców twierdzi, że są różnice w całowaniu takich osób. Czy wynikają one z tego, że czuć aparat podczas całowania? (Mam u na myśli haczyki, sprężynki, wyciągi, druty i inne atrakcje). Czy z “efektów ubocznych” jego noszenia? (ślinotok, jedzenie “schowane na potem” w drutach, posmak krwi z otarć).

 

Wasze historie

Na moim InstaStory specjalnie zostawiłam okienko na Wasze historie, bo liczyłam na to, że komuś przydarzyło się to nieszczęsne “sczepienie” aparatami. Niestety nic z tego. Były różne przypadki – od otarć spowodowanych aparatem (tzw. draping xD), poprzez całowanie z niespodzianką (udało się odnaleźć kawałek jedzenia na drucie xD), pokłucie dodatkami (kobayashi), aż po odpadnięcie zamka w trakcie namiętnego pocałunku (smacznego xD). Nikt się nie zespolił 🙁 Także ten mit zostaje oficjalnie obalony! Jeśli jednak zdarzyłaby się taka osoba – to plis napisz do mnie, bo umieram z ciekawości!

 

Mój przypadek

Smaczki zostawiłam na koniec – czyli jak to wygląda u mnie? Aktualnie aparatką jestem od 3 lat. Ale to już drugi raz w moim życiu. Kiedyś, jako nastolatka, także nosiłam aparat przez 3 lata. I jak możecie się domyślić – pierwszy pocałunek przeżyłam jako aparatka (musiałam odgrzebać swój stary pamiętnik, żeby się upewnić xD). Było śmiesznie i żenująco, ale nie ze względu na aparat tylko ogólnie na sytuację 😛

Czy miałam obawy przed całowaniem ponownie zakładając aparat? Nie. Raczej obawiałam się tego, jak będzie wyglądało całowanie przy wszystkich moich przygodach operacyjnych – ale to zdecydowanie temat na oddzielny wpis. Będzie taki! 😉

Całowanie posiadacza aparatu jest zupełnie przyjemną czynnością, o ile dba on wystarczająco o higienę jamy ustnej. Oczywiście “wpadki” jak w historii powyżej się zdarzają (i to normalne), ale każdorazowe wydobywanie rozkładającego się jedzenia z drutów może być nieco obleśne. Moje osobiste preferencje każą mi tu też wspomnieć o paleniu. Serio całowanie popielniczki (tak nazywam ludzi, którzy palą fajki i mają charakterystycznego kapcia w gębie) nie jest niczym przyjemnym. Nie i koniec. Chyba, że palą dwie osoby, to jest szansa, że tego nie czują, albo im to nie przeszkadza. Mnie to odrzuca bardziej niż całowanie osoby z aparatem. No cóż, bywa.

Co do sczepienia się aparatami podczas całowania… Nie wierzę, że to jest w ogóle możliwe! Czemu? Sama doświadczyłam sytuacji całowania osoby z aparatem (posiadając też swój). Nic się nie stało. Nie było nawet “pocierania” aparatem o aparat. Więc dla mnie te obawy są z jakieś przysłowiowej “dupy” wzięte. Powiem więcej. Całowałam się nawet w założonych wyciągach. Czy było dziwnie? Tak. Czy było przyjemnie? Tak. Czy miałam obawy przed? Ofkors. Jestem tylko człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce. Wyciągi trochę ograniczają ruchy szczęk, ale jeśli nie masz zamiaru pożreć drugiej osoby, to nie są (zazwyczaj) przeszkodą nie do przejścia. Wręcz mogą zapewnić niecodzienne odczucia i usprawnić Twoje umiejętności (chyba, że kogoś brzydzi ciało obce w buzi, no to cóż, nie poszalejecie wtedy).

 

Jak całować, żeby nie zwariować?

Na koniec chciałabym pocieszyć tu każdego aparatowca, że wpadki podczas całowania zdarzają się nawet najlepszym. Więc nie ma co płakać, że Wasz pocałunek nie był idealny. Nawet jeśli kogoś podrapiecie, znajdziecie kawałek jedzenia, czy zaślinicie się za bardzo. Wiadomo jest to mało komfortowe i totalnie nieromantyczne (czasem nawet mega żenujące) ale najlepiej postarać się obrócić cała nieudaną sytuację w żart. Co więcej, takie nietypowe sytuacje mogą powiedzieć Wam bardzo dużo o drugiej osobie. Czy chcecie być z kimś, kto wiecznie ma “kija w tyłku”, obraża się za pierdoły i bardziej dba o to, by wyglądać nienagannie w każdej sekundzie swojego życia, zamiast cieszyć się chwilą? Jak chcecie to spoko, każdy ma prawo do swoich własnych preferencji. Ja wolę naturalność i więcej luzu w głowie. Nawet jeśli miałoby to oznaczać porannego kapcia w ryju i ślinę na poduszce. Bo bez akceptacji nie ma zdrowej relacji!

 

 

Pozdrawiam Was wiosennie (chociaż za oknem nadal śnieg) i przesyłam zaślinionego, zadrutowanego buziaka! Miłej niedzieli! 😉

Zobacz też:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *