Operacja

Bye bye dystraktor! Jak wygląda zdjęcie dystraktora?

 

W poprzednich częściach dowiedziałeś się jak wygląda zabieg SARPE/TPD, a także jak wygląda rozkręcanie dystraktora. Dziś opowiem Ci jak wygląda jego wyjęcie. Poznasz też moje wrażenia po zakończonej dystrakcji szczęki.

 

Luz bluz i malina

Aby nie było tak kolorowo, dystraktor ponownie się luzuje w trakcie dalszego noszenia. I o ile na początku możesz go dokręcić, bo kości dopiero się zrastają, to później musisz już z takim łazić, aż do końca. Niby można go zdjąć po 4 miesiącach, ale raczej praktykuje się pół roku. Ja właśnie tyle czasu go nosiłam. Ostatnie miesiące to już było straszne utrapienie, przez te “luzy”. Dodatkowo puchło mi podniebienie w miejscu styku z metalem. Gdy tylko dostałam zielone światło od ortodontki, to od razu zapisałam się do chirurga na zabieg.

 

Bye bye dystraktor! Jak wygląda zdjęcie dystraktora?

 

Panie, a ile to kosztuje?

To zależy, czy robisz to na NFZ czy prywatnie. Zdjęcie na NFZ wiąże się z rejestracją telefoniczną w poradni, przyjazdu w danym terminie do poradni i dopiero na wizycie umówienie się na zdjęcie waszej metalowej belki (ofk na kolejnej wizycie). Czyli dwa razy jeżdżenie i do tego wydłuża się czas czekania na sam zabieg. Jak masz blisko to pół biedy. Ja jestem wygodna, więc ze względu na odległość i niedogodności podróży, wolałam zapisać się telefonicznie prywatnie i już w umówionym wcześniej terminie przyjechać na gotowe. Oczywiście taka “przyjemność” kosztuje, u mnie akurat 5 stówek. Czekałam miesiąc, ale tylko dlatego, że stękałam ortodontce, a później asystentkom przez telefon, że dystraktor strasznie mi lata i się paskudzi przy nim “dziąsło” 😛 Udało się i całe szczęście, bo byłam bliska obłędu od tego “obracania się”.. Uff…

 

Bye bye dystraktor! Jak wygląda zdjęcie dystraktora?

 

Jak wygląda wyjęcie dystraktora?

Zabieg ten przeprowadzany jest przez chirurga, w znieczuleniu miejscowym. Trwa około 30 minut. Chirurg zaczyna od podania znieczulenia. Kilka ukłuć w podniebienie i po sprawie. Potem bierze skalpel, rozcina i odchyla podniebienie w miejscach wkręcenia dystraktora. Jazda bez trzymanki zaczyna się, gdy dr sięga po śrubokręt i zaczyna grzebać w Twojej gębie jak przy silniku. Szarpanie, wciskanie, Twoje modlitwy, żeby to już się skończyło. I ten obrzydliwy smak krwi.. bleh… Normalnie kocham to. Zamknęłam oczy, żeby nie widzieć krwi w ssaku i na wacikach. Niestety dla mnie, moja ciekawość zwyciężyła i w momencie gdy dystraktor był już wyciągnięty i leżał na tace obok, rzuciłam na niego okiem.

Kawał metalowej śruby, cały w mojej krwi… Momentalnie zrobiło mi się słabo. Doktor w tym momencie założył mi dwa szwy (po jednym na każdą dziurę po dystraktorze). Po skończonej robocie, gdy pielęgniarka wytarła moją ubabraną krwią twarz, wstałam (ledwo) i podeszłam do doktora, który już coś zapisywał w komputerze. Coś do mnie powiedział, zbił ze mną piątkę, a ja w tym momencie usiadłam i powiedziałam, że zaraz zemdleje. Pielęgniarka od razu położyła mnie na fotel i tak sobie chwile poleżałam, aż doszłam do siebie. Gdyby ogłosili jakiś konkurs na to, kto jest największym krwiotchórzem, to zajęłabym pierwsze miejsce. Albo przynajmniej byłabym w pierwszej trójce 😛

 

Powikłania

Po zabiegu nie dostałam żadnej recepty na antybiotyk, ani maść. Sama przez chwilowe prawie-omdlenie nie pomyślałam, żeby spytać o zalecenia. No i takim oto sposobem jedna z ran zaczęła mi się paskudzić. A ja akurat miałam zaplanowany wyjazd na urlop. Nie było mowy o tym, żeby jechać do chirurga (za daleko, przyjmuje w konkretne dni, pomijam już fakt, że trzeba się umawiać wcześniej) – najzwyczajniej w świecie nie miałam czasu. Myślę sobie, co tu robić kurde, lipa pojadę na urlop za granicę, a tu gęba mnie boli, zęby pulsują, no nie halo jest całkowicie.

Akurat moja mamiczka, dzień przed moim wylotem, miała umówioną dentystkę – myślę sobie “a wbiję się za nią”. I tak zrobiłam. Udałam się do tej dentystki. Świat jest mały i okazało się, że studiowała ona z moim chirurgiem 😛 Wyjaśniłam sprawę pokrótce i Pani powiedziała, żebym spróbowała dostać się do chirurga szczękowego w naszym mieście. Oczywiście się nie dostałam, “niech Pani jedzie do swojego chirurga, my nie przyjmujemy innych pacjentów!”. Kij z tego, że sytuacja podbramkowa. Ale wróciłam do w/w Pani dentystki, przepisała mi antybiotyk, poradziła jaką maścią smarować (Elugel) i czym płukać (Eludril). Moje wakacje zostały uratowane 🙂

 

Bye bye dystraktor! Jak wygląda zdjęcie dystraktora?

 

Wyniki

Dystraktor zrobił swoją robotę. Szczęka ładnie się poszerzyła, kość nie zrobiła mi żadnych atrakcji (czytaj nie uciekła niżej/wyżej jak to się może zdarzyć). Oprócz tego nieszczęsnego zapalenia po wyjęciu, to całe leczenie przebiegło pomyślnie. I szybko. Zęby elegancko się zeszły. Nie jestem już menelem bez jedynki 😛 Czy drugi raz bym się temu poddała? Pewnie tak, chociaż wcale bym nie chciała 😉 Ale u mnie zawsze muszą być jakieś dodatkowe przeboje. Ktoś dba o to, by mi nie było za nudno w życiu -.-

 

Bye bye dystraktor! Jak wygląda zdjęcie dystraktora?

 

 

A wy, moi drodzy ziomkowie, jakie macie historie z dentystami/ortodontami/chirurgami? Śmieszne przeboje czy raczej ponure koszmary? Podzielcie się nimi w komentarzach! 😀