fbpx
Jedzenie,  Operacja

Jak wygląda jedzenie po operacji dwuszczękowej?

 

Połamane szczęki, spuchnięta twarz, związane zęby. Tak wygląda rzeczywistość osoby po operacji ortognatycznej. Do wszystkich problemów związanych ze stanem okołooperacyjnym dochodzi jeszcze kwestia jedzenia. A raczej jego braku. Jeść powinniśmy zacząć przynajmniej w pierwszej dobie po operacji (jak liczymy doby po zabiegu, dowiecie się tu).  Ale zazwyczaj następuje to pierwszego dnia po ope (czyli jeszcze w dobie zero). Ja “zjadłam” swój pierwszy posiłek dokładnie 15 godzin po (licząc od godziny zakończenia operacji).

No dobra ale skoro sytuacja wygląda jak wygląda (czyli nieciekawie) to co można zjeść? I w jaki sposób się do tego zabrać?

 

Jak wygląda jedzenie po operacji dwuszczękowej?

Po operacji obowiązuje dieta płynna. Ile czasu? To zależy od waszego lekarza prowadzącego. Ja mogłam zacząć gryźć dopiero po 6 tygodniach. Ale to jest raczej standard. Z resztą na początku nie jest wcale tak łatwo i tego też trzeba się nauczyć 😉 Ale ja dziś nie o tym.

 

Największe szczęście dziś – ugryzłam batonika! 😁 zęby mi nie odpadły 😜 40 dni po operacji – szykuje się na coś twardszego… hmm może pizza? 🍕❤️😆

Opublikowany przez Ofkorsak Niedziela, 19 maja 2019

 

Dieta płynna bardzo dała mi w kość. Dlatego gdy po 10 dniach ortodontka pozwoliła mi zdejmować wyciągi do jedzenia, prawie umarłam z radości. Otwierałam buzie na jeden palec (duży szczękościsk), wpychałam sobie w paszczę drobniutko pokrojone jedzenie i połykałam. Żadnego gryzienia. Żadnego żucia. Tak wiem, nie jest to najzdrowsza forma dla żołądka. Ale nawet taka forma jedzenia to ogromna ulga psychiczna, po przebojach ze strzykawką.

Ale zacznijmy od najgorszego. Twój pierwszy posiłek po operacji dwuszczękowej. Pora śniadania w szpitalu. W ramach diety płynnej dostałam kakao, kaszę manną (fuj). Oczywiście przy przyjęciu zgłaszałam, że ja laktozy i mleka niet. Ale kto by tam na to patrzył 😉

Na obiad była zupa wzmacniająca.  Zrobiona chyba ze wszystkiego, co było pod ręką. Martwego szczura wliczając 😛  Na kolację również uraczono nas tą samą zupą. I chyba kisielem. Albo herbatą. A może to było zamiennie? Już nie pamiętam.

Z przyjmowaniem pokarmu płynnego macie kilka możliwości.

 

View this post on Instagram

27 dni po operacji dwuszczekowej #doublejawsurgery nadal pije koktajle na śniadanie. Warzywne, owocowe, kolorowe, no i zdrowe. 👍🏻 Ta operacja przyniesie więcej pożytku dla mojego zdrowia niż się spodziewałam 😉 Dziś raczyłam swoje podniebienie koktajlem z jabłka, winogron, natki pietruszki i mleka kokosowo-ryżowego. 🍏🍇🥥💪🏻 A w tle leciał mój najnowszy filmik, link do niego znajdziecie w biogramie 👆🏻 https://m.youtube.com/watch?v=9T96Z9JGBAU W tym odcinku pokazuję co zabrałam ze sobą do szpitala. Możecie zobaczyć, co tak naprawdę jest potrzebne w kompletowaniu wyprawki! 🤓🧳🎒 #jawsurgery #wyprawkadoszpitala #wyprawka #pakujemywalizki #doublejawsurgeryjourney #doublejawsurgeryresults #doublejawrecovery #doublejawsurgeryproblems #jawsurgeryjourney #jawsurgerydiet #diet #dieta #dietakoktajlowa #koktajl #zielonekoktajle #koktajle #koktajleowocowe #coctails #coctails🍹 #cocktailrecipes #przepisnakoktajl #blogger #vlog #dailyvlog #dailyfood #dailyblog #blog #operacjadwuszczekowa #ortognatica

A post shared by EdytaKorsak | MyChange (@ofkorsak) on

Kubeczek

Picie z kubka było dla mnie przy paru pierwszych razach abstrakcją, ponieważ większość napoju uciekała mi bokiem. Ujmując to zwięźle, po prostu się zalewałam. Musiałam opanować tajemną sztukę pojenia z tego jakże powszechnego naczynia. Na szczęście w miarę szybko mi poszło.

 

Butelka

Alternatywa dla kubeczka. Oczywiście musicie umieć składać usta, żeby się nie pozalewać. Ale praktyka czyni mistrza. Polecam szczególnie te małe buteleczki, półlitrowe, lub nawet 330 ml. Duże są za duże 😛 i za ciężkie.

 

Łyżeczka

Ponoć można i się nadaje ale ja jakoś tego nie praktykowałam. Sztućców zaczęłam używać dopiero, gdy pozwolono mi ściągać gumki do jedzenia. I to tylko po to by jakoś wepchać sobie malutki kawałeczki żarcia do ledwie otwierającej się paszczy np. ciasto albo lody z Maka <3 Ale NIE GRYZŁAM pod żadnym pozorem!

 

Mówcie mi „Je suis hardcore” czyt. że słi hardkor xD pije przez słomkę 😎😃 założyli mi dziś wyciągi i gęba boli bardziej, a poza tym mięśnie mi ciągną na stare miejsce, wiec zobaczymy jak to się rozwinie 😱😱😱P.S. Świnior już jak się patrzy 🐷🐷🐷🤣

Opublikowany przez Ofkorsak Czwartek, 11 kwietnia 2019

Gruba słomka

To apropo ust. Nie każdemu dane jest korzystać z tego ułatwiacza życia. Ja byłam takim szczęśliwcem, że już od początku dawałam radę pić przez słomkę. Zaznaczam, że była bardzo gruba. Swoje pierwsze śniadanie “wciągnęłam”. Kapało mi z ust jak piłam, ale piłam! To był dla mnie nie lada wyczyn. Czułam się mega dumna, ze daję radę (tak jak sobie założyłam). Możecie się teraz popukać w czoło i powiedzieć “pff picie przez słomkę? przecież to jest easy leszczu”. Na co ja Wam powiem – pożyjemy, poczekamy aż się zoperujecie i zobaczymy xD Tu Wam zapodam mój film z youtuba, gdzie tłumaczę o co chodzi z tymi słomkami i dlaczego do jasnej cholery nie każdy to potrafi ogarnąć.

 

Strzykawka z cewnikiem

Mój wróg nr 1. Znienawidzona część rekonwalescencji. Nie dość, że połowa jedzenia zostaje Ci na zębach (jeśli nie masz odpowiednio szerokiej szpary w buzi, gdzieś za ostatnim zębem), to potrafi “popuścić” w najmniej oczekiwanym momencie. Czyli jesz sobie, jesz i nagle JEB! To co było w strzykawce jest na Twoich włosach, piżamie, pościeli (bo jesz w łóżku szpitalnym) i na ścianach. Nie dość, że jesteś głodny to i wkurwiony, bo trzeba wszystko posprzątać zanim przyjdzie pielęgniarka i Cię opierdoli, że co Ty robisz. Szlag człowieka trafia, bo chciałbyś i nie możesz.

Najsłabszy punkt takiej strzykawki to łączenie z cewnikiem. Słowo cewnik kojarzy się wam pewnie tylko z jednym cewnikiem, moczowym. Jednak są rożne rodzaje cewników np. do karmienia dojelitowego (PEG), do odsysania dróg oddechowych. Ogólnie cewnik to taka długa rurka (wykonana z PCV). Ja używałam strzykawki o pojemności 100 ml, ze specjalną końcówką do cewników. A do tego cewników do odsysania. Nie to że specjalnie takie kupiłam. Takie miałam na stanie, więc takie postanowiłam wykorzystać.

Jak wygląda jedzenie po operacji dwuszczękowej?

Sonda

Gorsza od strzykawki może być jedynie sonda, którą zakładają przez nos, prosto do żołądka. Brrr… Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. To musi być okropne. Na szczęście taką sondę dają (prawdopodobnie) tylko w dwóch miejscach – w Białymstoku i Łodzi. Także jeśli operujecie się gdzieś indziej, ryzyko uzyskania sondy do nosa w nagrodę (lub nie) jest minimalne. No chyba, że odmówicie jedzenia, to wtedy założą wam to na siłę i będą dokarmiać. Dlatego lepiej posłusznie trochę się pomęczyć samemu. Chyba, że jesteście masochistami. Wtedy “róbta co chceta”.

 

Co jeść w płynie?

To co się da. Jeśli macie dobry blender, możecie zjeść praktycznie wszystko. Tylko trzeba się liczyć z tym, że będzie to mega rozwodnione, aby mogło przejść przez strzykawkę, rurkę, a potem wasze zęby.

 

Mięso o smaku wody

Jak już wyżej wspomniałam w szpitalu serwują wam kakao, kaszę manną, zupę wysokoenergetyczną, kisiel, herbatę. W domu jadłam pulpety gotowane z mięsa mielonego w wodzie z marchewką. Później brałam takiego pulpeta i miksowałam z tą wodą, w której się gotował. Miał smak.. wody. Było to za gęste na słomkę, więc używałam strzykawki, która często się zapychała… a resztę historii już znacie. Żadne włókniste mięso nie wchodziło w grę, bo wszystko osiadało na zębach i kończyło się wypiciem wody, o mięsnym posmaku. Czasem dodawałam do tego sok z kiszonych buraków. Niestety w żaden sposób nie polepszało to walorów smakowych. I ponoć strasznie cuchnęło. Ja na szczęście tego nie czułam, bo mój smak i węch po operacji był bardzo mocno przytłumiony. Męskie skarpetki cuchnące po całym dniu? No problem my friend. I feel nothing 😛

 

Galaretka

Zamiast kisielu wolałam sobie zrobić galaretkę. Zastępowała mi słodycze. Nie czekałam aż stężeje, tylko piłam gdy ostygła. Może niektórych to obrzydzi ale ja propsuję. Zawsze to dodatkowe węglowodany.

 

Koktajle

Moim głównym pożywieniem były koktajle różnej maści. Owocowe, warzywne, owocowo-warzywne. Z tego co akurat miałam pod ręką i nie było jakieś szczególnie twarde i włókniste (vege włókna też pozostają na zębach). Bazą do koktajli owocowych zawsze było mleko roślinne, bo jak wyżej wspomniałam źle toleruję zwierzęce. Moim ulubionym jest kokosowe z Alpro, ale testowałam wiele różnych smaków i firm 😉 Do koktajli owocowych dodawałam witaminę C w proszku, z kapsułek. A do warzywnych siekany czosnek. Na wszelki wypadek, co by wzmocnić odporność (która baaaardzo spada po ope).

 

Dziś śniadanie warzywne:- pomidor x3- ser naciowy x2- ząbek czosnku- dwie łyżki szpinakuA w tle pisze się tekścik dla Was na dziś 😊

Opublikowany przez Ofkorsak Czwartek, 9 maja 2019

Kaszka dla dzieci

Stałym pożywieniem w moim menu była kaszka dla dzieci. W pierwszym tygodniu zleciały mi 2 kg, a słyszałam, że kaszki dla dzieci są dobre na masę. Dlatego na śniadanie wjeżdżała kaszka ryżowa malinowa. Całkiem znośna w smaku. A zjadając porządną porcję takiej kaszki, byłam najedzona choć przez parę godzin. Kaszką wspomagałam się praktycznie przez cały okres rekonwalescencji. Oczywiście zamiast kaszki możecie używać odżywek białkowych dla sportowców. Ale ja nie jestem typem sportowca, więc za to się nie brałam. Bo to też trzeba wiedzieć, co ile jak i dlaczego używać.

 

Nutridrinki

Czyli gotowe wspomagacze. Są to wysokoenergetyczne “posiłki w buteleczkach”. Potocznie nazywam je Nutridrinkami, ale są też inne marki np. Resource, która jest dużo tańszym zamiennikiem. Jedne i drugie można kupić w aptekach. Jedna taka buteleczka ma zazwyczaj ok. 400 kcal. Mi wystarczało to na jakieś 3 h. Potem znowu czułam ssanie. Ale to jest bardzo wygodna opcja. Pije się to przez słomkę (niezalecany jest kontakt z zębami). Spotkałam się z opiniami, że jest to słodko-mdłe w smaku, a co za tym idzie wiele osób to odrzuca. Na mnie smak nie robił wrażenia. Wręcz powiedziałabym, że mi to smakowało. Ale tak jak mówię mój smak i węch był mocno przytępiony na początku. Może dlatego. A może po prostu nie wybrzydzam 😛

 

 

Jak wygląda jedzenie po operacji dwuszczękowej?

 

Wpychanie wszystkiego

Po 10 dniach od operacji dwuszczękowej byłam na pierwszej wizycie u ortodontki. Pozwoliła mi wtedy zdejmować wyciągi (gumki) do jedzenia. Moje życie wtedy nabrało smaku. Dosłownie i w przenośni. Kroiłam “normalne” miękkie jedzenie na mikro kawałki, przeciskałam przez zęby i połykałam. 18 dni po operacji byłam na weselu i dałam radę “zjeść” pyszną goloneczkę. Oczywiście trwało to mega długo i przyciągało uwagę gości, ale ja byłam wniebowzięta 😉

 

Od czego to zależy?

Od tego jak masz zagumkowane zęby. Czy bardziej na sztywno czy słabiej? Więcej masz tych gumek czy mniej? Czy masz szynę dodatkowo w buzi czy nie? Ja byłam bardzo luźno zagumkowana, bo przez pierwszy tydzień miałam 3 gumki, potem przez tydzień cztery, potem już do końca dwie. Nie miałam szyny. Dodatkowo, od 10-go dnia, mogłam zdejmować te gumki do jedzenia. Więc było całkiem spoko. Wiadomo, że jeśli jesteś usztywniony przez 4 tygodnie, i ani na chwilę tych gumek nie zdejmujesz, będzie Ci dużo trudniej jeść niż mi. Będziesz skazany przez cały ten czas na strzykawkę i nic dodatkowego nie przemycisz.

W takim przypadku, ja ze swojej strony mogę Ci słać jedynie wyrazy współczucia i życzyć wytrwałości. Znam ten ból. Nie szczęście mogłam go trochę skrócić. Mnie te problemy z jedzeniem wykańczały psychicznie. Czułam ciągły głód. I to było dla mnie ogromne wyzwanie. Na szczęście to już za mną.

 

Co jest nam potrzebne aby przetrwać?

Przede wszystkim wytrwałość. Ofkors i dobry blender to podstawa. Ja miałam taki ręczny, z Zelmera (tu link). Ale miał dużą moc 700 W. Mielił elegancko, ale jednak odczułam brak takiego kielichowego. Niestety jest to wydatek rzędu kilku stówek. A już taki blender na wypasie, to kilka tysięcy potrafi kosztować. Także jak was stać to kupujcie, a może już macie. Jeśli nie to ręczny też wystarczy, tylko trochę więcej wysiłku trzeba włożyć w blendowanie. A i tak to czasem okazuje się być za mało, i jedzenie zostaje na zębach. Wtedy przydaje się wspomniana wcześniej wytrwałość 😉

Jedzenie po operacji w jednym zdaniu:

Ćwiczymy cierpliwość, rzucając pod nosem kurwami i zmywając nasz obiad ze ścian. Smacznego! 😀