Aparat

Mamo nie wyrywaj mi zębów!

 

Jesteś sobie mamą albo tatą i pewnego dnia doznajesz olśnienia. Zauważasz, że Twoje dziecko ma “krzywe” zęby (ogólnie, że jest z nimi coś nie do końca halo). Myślisz “hmm moja Ania ma już 6 lat, może czas się udać do ortodonty na przegląd ząbków”? Jak myślisz tak robisz. Orto Cię uspokaja mówiąc “Panie, tu jeszcze same mleczaki, idź mi Pan stąd i wróć jak będą wszystkie stałe”… STOP! Wróć! Albo wyjdź i znajdź innego orto.

 

Kiedy zacząć?

Pierwszy przegląd dziecięcej szczęki wykonuje pediatra w wieku ok. 2 lat, gdy dziecko ma już wszystkie mleczaki. Ale nieprawidłowości musiałby być bardzo znaczące, by skierował Was gdzieś dalej. Najlepiej gdy udasz się z małolatem do dentysty na podstawowy przegląd. Jeśli dalej wszystko będzie spoko, to możesz spać spokojnie (na tyle, ile dziecko Ci pozwoli 😉 ).

Gdy zaczynają wychodzić pierwsze stałe zęby, warto udać się do ortodonty. 6-7 lat to dobry czas. Ja w tym wieku nosiłam już maskę ortodontyczną, którą (na szczęście) w wieku 8 lat, inna Pani ortodontka zamieniła mi na aparaty ruchome. Aparatu stałego nie zakładają dzieciom, póki nie wyrosną im wszystkie zęby stałe. Ale zanim to nastąpi, to można aparatami ruchomymi zacząć już robić inne rzeczy np. poszerzać łuki zębowe, ustawiać zęby. Dzieciak rośnie, jego szczęka również rośnie, więc jest “plastyczna”. Dużo można załatwić bez ingerencji chirurgicznej (co niestety w późniejszym wieku jest trudniejsze).

 

 

Mamo nie wyrywaj mi zębów!

 

Co gdy jest za mało miejsca w buzi?

Gdy latorośl ma już stałe zęby, i orto stwierdził, że szczęka jest za wąska, to oprócz aparatu stałego można założyć aparat podniebienny typu hass lub hyrax. Taki aparat zakładamy na trzonowce i rozkręcamy wg zaleceń ortodonty. Aparat to wielka śruba, która “rozpiera” podniebienie. Następuje rozerwanie szwu podniebiennego ale nie martwcie się. Po pierwsze to nie boli, po drugie nie widać tego. Jedyna różnica jest w zębach. Przy dużym zwężeniu może powstać diastema pomiędzy jedynkami. Jednak bardzo szybko zęby się zejdą, szukając sobie wolnego miejsca. Resztę szpary domknie aparat stały. Najlepsze efekty leczenia aparatami podniebiennymi uzyskamy, gdy dziecko jest w fazie wzrostu. Dlatego tak ważne jest niezwlekanie z wizytą u ortodonty.

 

 

Mamo nie wyrywaj mi zębów!

 

 

No dobrze ale co jeśli traficie na niezbyt dobrego ortodontę?

Zastanówcie się pięć razy gdy usłyszycie taką oto propozycję. “Pani Jadziu, Ania ma bardzo wąską szczękę, tak jak Pani widzi, zęby się nie mieszczą w łuku. Ja proponuję, żebyśmy WYRWALI te ZDROWE czwórki i wtedy ja wszystkie ząbki ustawię równo, bo będzie miejsce”. Masz wtedy kilka wariantów odpowiedzi, ale najsłuszniejszym wydaje się “Nie. Dziękuję. Żegnam”. Oczywiście dziękuję możesz sobie odpuścić, jeśli jesteś mniej kulturalny.

Wyrywanie zdrowych zębów do aparatu, to wciąż jest u nas PLAGA! Ludzie! A w szczególności rodzice! To jest pójście na łatwiznę. Najmniejsza linia oporu wybrana przez orto. Mi wyrwano dwie dolne, zdrowe czwórki, 15 lat temu. Miałam wtedy 13 lat. Właśnie do aparatu stałego, pod kamuflaż. I ja czytając Wasze posty na “grupach aparatowych” dalej widzę, że nic się nie zmieniło. Przez tyle lat. Przecież to jakieś nieporozumienie. Ja taki kawał czasu temu miałam rozszerzaną szczękę aparatami ruchomymi. Na tyle, na ile się dało. Nie wiem czy nie było wtedy aparatów podniebiennych typu hass/hyrax, czy moja orto była niedouczona? A może po prostu stwierdziła, że skoro moi rodzice i ja, zdecydowaliśmy się na kamuflaż, a nie operację, (co było ogromnym błędem), to nie będzie już dodatkowo kombinować i wywali mi te biedne czwórki? Nie wiem, ale wtedy była taka praktyka.

 

 

Mamo nie wyrywaj mi zębów!

 

To przestarzała metoda!

Minęło 15 lat. 15 lat to kupa czasu. Wymyślono smartfony, tablety, elektryczne deski, PlayStation Move, The Sims 4 (<3) i roboty, które niedługo zabiorą nam pracę, a są stomatolodzy, którzy dalej chcą wyrywać zdrowe zęby?! Dla mnie to nawet śmieszne nie jest. I nie, nie uważam się za jakiegoś eksperta (ale laikiem też nie jestem), bo na własnym przykładzie wiem, że lepszy brzydki ale własny ząb, niż najpiękniejszy implant (pomijam już tu kwestie finansowe). Gdybym nie miała jeszcze ósemek (wyrosły mi w wieku 18 lat – nie byłam już wtedy pod regularną kontrolą starej orto), to pewnie musiałabym do operacji wstawić sobie implanty czwórek. Na szczęście mam teraz na tyle mądrą orto, która nie wyrwie mi tych biednych ósemek, tylko włączy je do łuku. Przesuwa mi teraz po kolej te wszystkie pozostałe trzonowce, by pokryć szpary po czwórkach (utworzyły się po odkamuflowaniu).

 

Musisz myśleć i kropka.

I wiecie co, o ile u dorosłych sprawa poszerzenia łuków się trochę komplikuje (ale również jest możliwa – czego sama jestem przykładem), o tyle u tych Naszych biednych dzieci wiele da się zrobić. Trzeba tylko chcieć spojrzeć trochę szerzej. A przy ważnych kwestiach należy pytać o poradę kilku specjalistów, nigdy nie polegać na opinii jednego. Załóżmy czysto hipotetycznie, że lekarz chce upierdzielić Ci zdrową rękę, bo jest trochę za długa w stosunku do Twojej nogi. Pierwsza myśl, jaka pojawia się pod Twoją kopułą to “po co? czy to konieczne?”. Następnie przychodzi zdecydowanie mniej kulturalnie zaprzeczenie “spieprzaj dziadu od mojej ręki”. Więc nie dziwmy się dzieciom, że wyrywanie zdrowych zębów to dla nich koszmar. Koszmar, którego mądry rodzic będzie chciał dziecku oszczędzić.