Emocje

Nie mów mi jak mam żyć!

Czy moje życie to tylko moja sprawa?

“Nie mów mi jak mam żyć!” Hasło uwielbiane przez małolatów, których nie rozumieją “starzy” rodzice (ewentualnie dziadkowie czy nauczyciele). Jednak towarzyszy na co dzień również tym dojrzalszym (bynajmniej emocjonalnie) np. w relacjach partnerskich, gdzie jedna strona wywiera zbyt dużą presję na drugiej.

 

 

Nie mów mi jak mam żyć! Czy moje życie to tylko moja sprawa?

 

 

W dzisiejszych czasach, każdy jest najmądrzejszy, każdy wie wszystko najlepiej. Na każdym kroku ktoś mówi nam co powinniśmy, a co nie. Świat pełen jest zarozumiałych dupków. Nie pozostawiających nam pola do manewru. Prawa do własnego zdania. Gdy ktoś naciska, pękasz w pewnym momencie krzycząc:

 

Nie mów mi jak mam żyć!

 

Ale czy aby na pewno tego chcesz? Świętego spokoju?

Człowiek chce być samodzielny, podejmować nieprzymuszone decyzje. Nie chce aby ktoś wpieprzał swój nos w jego sprawy. Sam jest świadomy swojej racji. Ale jednocześnie

 

SZUKA APROBATY DLA SWOICH WYBORÓW WŚRÓD INNYCH LUDZI

 

Oczekuje pochwał i ogólnej akceptacji.

Jeśli jej nie uzyskuje, wdaje się w dyskusje. Wyciąga argumenty, daje dowody na słuszność swego zdania. Krzyczy, awanturuje się, obraża, wali fochy, milczy jeśli powody nie wystarczają. Przejmuje się zdaniem innych, mimo iż na początku komunikował, że ma zdanie innych gdzieś.

To działa nawet podświadomie. Można się wypierać, że nas to kompletnie nie obchodzi. Dlaczego wujek Janek ma mówić Ci, który kierunek studiów będzie dla Ciebie lepszy, skoro sam tych studiów nie ma? Może dlatego, że podczas rozmowy z mamą powiedziałaś jej, że jeszcze nie wiesz, który kierunek wybrać. Informacje szybko się rozchodzą, a wujek poczuł się zobligowany do tego, by dać Ci poradę. Kij w to, że jest ona bezwartościowa.

 

LUDZIE PRAGNĄ, ŻEBY IM MÓWIĆ JAK MAJĄ ŻYĆ!

 

Szukają gotowych rozwiązań. Przepisów na szczęście. Podglądają innych w internecie. Wzorują się na gwiazdach. Dlaczego fora społecznościowe pękają od porad?

Bo ludzie chcą, żeby im Pani Grażynka z Siedmiu Garnków – Kuchmistrzyni, wielokrotna zdobywczyni Złotej Chochli, powiedziała jak zrobić rosół z kury. Oczywiście hodowanej na wolnym wybiegu.

Chcą, żeby Pan Wysportowany Rocky – najlepszy w tej części internetu Trener Personalny, pokazał im jak schudnąć w tydzień, żeby na weekend zmieścić się w kieckę na wesele. Oczywiście kupioną dwa rozmiary za małą.

Chcą, żeby Pani Niezawodna Izabela – Psycholożka, z pięcioletnim stażem na forum dla nastolatek, specjalistka od zerwanych więzi, uświadomiła im, że ich związek to dno, wodorosty i pięćdziesiąt metrów mułu, a on nigdy nie przestanie Cię zdradzać. Oczywiście po ciemku to nie grzech, więc się nie liczy.

Wreszcie, chcą, aby Pan Janusz – Biznesmen klasy mocno B, zdradził im, jak zarobić milion złotych w pierwszym miesiącu prowadzenia firmy. I oczywiście jak się potem wymigać, gdy już dopadnie Cię skarbówka za machlojki finansowe.

Dlaczego coaching jest teraz tak szalenie popularny? Bo to mega wygodne, gdy ktoś Ci powie, jakie potrzeby musisz zaspokoić, aby się rozwinąć. Co masz zrobić, aby być szczęśliwszym. A przecież sam mógłbyś na spokojnie zastanowić się nad sobą. Przemyśleć swoje życie i dojść do wniosków, co byś chciał zmienić i w jaki sposób możesz to zrobić. I nie potrzebny Ci do tego brodaty mózgotrzep. Serio.

 

 

Nie mów mi jak mam żyć! Czy moje życie to tylko moja sprawa?

 

Ale…

Ludzie są leniwi. Chcą mieć podany na tacy przepis na sukces. Samodzielne wyznaczanie celów? Zapomnij. Szukanie swojej drogi do szczęścia? Kto by się tym zajmował. Szkoda czasu. Lepiej spytać na forum, czy lepsze są wakacje na Rodos, czy na Ibizie. Abstrahując od tych konkretnych miejsc, widzicie różnicę pomiędzy wybraniem tego, co nam się nam podoba, a wysłuchaniem zdania pięćdziesięciu innych osób? W głowie robi się kaszanka. Wtedy już nie chcesz Rodos, Tajlandii, czy Majorki. Wtedy myślisz, że może ta lejdi_official miała rację i należy polecieć na Bahamy, chociaż w ogóle nie brałaś tego pod uwagę, bo nie masz tyle kasy, ale Twoja wiara w swoje zdanie gdzieś zanikła.

Potrzebujesz mentora. Albo mentorów. Dlatego mimo deklaracji, aby nikt Ci nie mówił co masz robić i jak masz żyć, szukasz kogoś, kto Ci jednak powie jak. Obsypie złotymi radami. Ale niekoniecznie będzie to osoba bliska, której zazwyczaj nie słuchasz. Może robiąc jej na złość, a może dlatego, że uważasz ją za mało inteligentną. Osób w internecie nie znasz, więc nie wiesz czy są mądrzejsi od Ciebie, czy też nie. Może dlatego ich zdanie bierzesz za większy pewnik?

Zastanów się, czy w Twoim przypadku hasło “nie mów mi jak mam żyć!” jest tak naprawdę szczerym przekazem, mówiącym o tym, że sam decydujesz o swoim życiu, czy po prostu zwykłym “odpierdol się!” dla kogoś, kogo masz już zwyczajnie dość.

 

Nie mów mi jak mam żyć! Czy moje życie to tylko moja sprawa?