fbpx
Operacja

Pobyt w szpitalu po operacji dwuszczękowej. Cz. 2

 

Pobyt w szpitalu po operacji dwuszczękowej

Ten wpis jest kontynuacją tekstu Moja operacja. Jeśli go nie czytałeś radzę się wcześniej z nim zapoznać, abyś mógł zrozumieć to, co zaraz będzie się tutaj działo 😉 A dziś opisuję jak wyglądał mój pobyt w szpitalu po operacji dwuszczękowej.

 

Jak wyglądały kolejne dni po operacji?

Kolejne dni były gorsze, ponieważ opuchlizna rośnie do czwartej doby po zabiegu. Operacja zakończyła się we wtorek o 18, a więc od tego czasu liczyłam dobę zero. Trwała do środy, do godziny 18. W środę od godziny 18, zaczynała się moja pierwsza doba i trwała do czwartku do godziny 18. Potem zaczynała się druga doba i kończyła się w piątek o 18. Od 18 w piątek zaczynała się trzecia doba i trwała do 18 w sobotę. O 18 w sobotę wybiła moja czwarta doba i od tej soboty opuchlizna już mi nie rosła.

 

Pobyt w szpitalu po operacji dwuszczękowej. Cz. 2

Powyżej umieściłam poglądowy wykres aby Wam trochę ułatwić ogarnięcie, o co chodzi z tym liczeniem dób. Wykres nie jest w żaden sposób poprawny statystycznie, ponieważ nie prowadziłam pomiarów opuchlizny. A ona na pewno nie rosła równomiernie 😉

 

Opuchlizna

W dzień to jeszcze pół biedy, dało się wytrzymać z tą opuchlizną. Najgorzej było w nocy. Czułam jak opuchlizna narasta. Twarz mnie bolała i pulsowała. Nie mogłam spać, było mi na przemian bardzo zimno i bardzo gorąco. Najgorsza była noc ze środy na czwartek, czyli Doba I. Budziłam się co godzinę, zlana potem. Podczas kolejnych nocy, nadal miałam problemy ze spaniem ale mniejsze. Najtrudniej było zasnąć. Potem przebudzałam się zazwyczaj ok. 3 nad ranem. Opuchlizna przestała rosnąć w sobotę, ale nadal ciężko mi się spało.

 

Pobyt w szpitalu po operacji dwuszczękowej. Cz. 2

 

Na opuchliznę w szpitalu stosowałam okłady chłodzące (miałam swoje). Praktycznie przez cały czas. Nawet jak się przebudzałam w nocy, to kładłam sobie na twarz (już nie zimny, bo leżący na łóżku) okład. Uczucie ulgi przynoszone przez chłodne okłady jest niesamowite. Smarowałam też twarz Liotonem 1000. Ale rzadko, bo strasznie się klei i jest nieprzyjemny (śmierdzi jak woda kolońska). Bardziej za opuchliznę wzięłam się po wyjściu ze szpitala, ale o tym będzie oddzielny wpis 😉

Spanie na boku jest niewskazane, ponieważ jedna strona może wtedy spuchnąć bardziej. Poza tym nie można obciążać połamanych kości. Także leżysz na wznak, z podkładką pod brodą (w postaci ścierki, ligniny lub małego ręcznika) i próbujesz spać.

 

Pobyt w szpitalu po operacji dwuszczękowej. Cz. 2

 

Śliniak

Cieknie Ci z nosa i z ust. Krew, ślina. W zależności od tego jak bardzo masz uszkodzone/nadwyrężone czucie, na tyle jesteś w stanie się zorientować czy leci Ci z pyska. Ja nos czułam całkowicie, więc miałam świadomość, że leje się z niego cały czas. Z buzi to było różnie. Dopiero w czwartek przestało mi cieknąć z gęby. Z nosa trochę się uspokoiło. Ale sączyło się powoli jeszcze przez długi czas (w taki sposób, że zawsze miałam ze sobą chusteczkę).

Dla mnie najgorsze były dwie pierwsze doby po operacji dwuszczękowej. Dopiero w czwartek byłam już w stanie sama się ogarnąć, robiłam jakieś notatki, jak się czuję, itp. Spacerowałam po korytarzu, pod rękę z mężem.

 

Pobyt w szpitalu po operacji dwuszczękowej. Cz. 2

 

Czucie

Jestem jedną z tych szczęśliwych osób, którym czucie zaczęło wracać już w szpitalu. Już w czwartek zaczęłam odczuwać na twarzy dziwne prądy i mrowienie. To tak jakby Cię ktoś łaskotał. Masz też wrażenie, że coś Ci chodzi po twarzy, albo swędzi Cię skóra. Nakazane miałam aby już od pierwszej doby od zabiegu wykonywać ćwiczenia mimiczne. I o ile w górnych partiach (typu czoło, brwi, oczy) nie miałam z tym problemu, to w dolnych (nos, usta, broda) zaczęła się już zabawa. Miałam sztywną twarz. Bardzo sztywną twarz. Przy każdej próbie uśmiechu mięśnie mi drgały. Bolał mnie strasznie kark. Ogólnie czułam się jakby mnie ktoś przekopał. Kiedyś jedna z Was napisała mi, że jej chirurg powiedział, że po operacji wygląda się jak po czołowym zderzeniu z TIRem. Uważam, że nie miał racji ten chirurg. Gdybym spotkała TIRa, to dziś nic bym dla Was nie napisała. Ba! Nie wiem nawet, czy dałabym radę oddychać. A propo oddychania…

 

Pobyt w szpitalu po operacji dwuszczękowej. Cz. 2

 

Wdech i wydech

Tak sobie powtarzaj i tak sobie mów. Nie panikuj. To nie pomaga. Gdy szłam pod nóż byłam nastawiona na to, że będę musiała walczyć o każdy oddech. Okazuje się, że… nie było tak źle. Miałam całkiem drożny nos (nie całkowicie oczywiście, przecież leciała mi z niego ciurkiem krew), i mogłam też oddychać ustami. Komfort oddychania był zaburzony, ale dałam radę. Gdy jadłam, łapałam powietrze przez nos. Znacznie mi to ułatwiało sprawę. W nosie miałam pełno zakrzepłej krwi. Zaczęłam go oczyszczać dopiero w czwartek. Polecam wodę morską w sprayu i patyczki do uszu. Dla mnie był to rewelacyjny zestaw.

 

Jedzenie

Jeść kazali już w środę rano. Pierwsze wyzwanie – na śniadanie kasza manna (fuj) i kakao. Chociaż zgłaszałam przy przyjęciu, że nie mogę mleka (bo laktoza i takie tam). Miałam chwilę rozkminy jak to zjeść? I stało się. Użyłam moich słomek! 😀 Grube, plastikowe, kolorowe. Dałam radę pociągnąć 😛 Hehe niby śmiesznie brzmi, ale serio jedzenie po operacji to hardkor. Szczęśliwie, ja miałam czucie w ustach, umiałam je zamknąć (prawie), a co za tym idzie dałam radę zasysać przez grubą słomkę! Cienkie szpitalne są beznadziejne, nie polecam. Także zaliczam się do wąskiej grupy upartych bestii z czuciem, bo mało kto daje radę pić przez słomkę po ope. To było moje wybitne osiągnięcie! Wpiszę sobie do CV hyhy xD

 

Pobyt w szpitalu po operacji dwuszczękowej. Cz. 2

 

Z obiadem było gorzej. Dostałam zupę mix wszystkiego co pod ręką. Niesmaczne i gęste. Słomka odpadła, pozostała strzykawka z rurką (moja własna). Szło spoko, póki rurka się nie zapchała i jedzenie nie wylądowało na ścianie, pościeli i mojej piżamie. I tak jeszcze kilka razy. Odrzuciłam zupy szpitalne bardzo szybko. Na szczęście byłam przygotowana na taką beznadziejną sytuację i miałam swoje Nutridrinki i Resource, które zastępowały mi posiłki i dodawały energii. Bez nich kompletnie nie miałabym siły nawet na siku. Ogólnie nic mnie tak nie wkurwiało w tym szpitalu jak jedzenie. Jedzenie przez strzykawkę było tragiczne.

 

Pobyt w szpitalu po operacji dwuszczękowej. Cz. 2

 

…i sikanie

To najczęstsze pytania. Nie miałam cewnika, basenu czy kaczki. Kilka godzin po operacji, gdy zachciało mi się siku, poszłam z mężem do toalety. Byłam mega słaba, dlatego nie polecam chodzenia w pojedynkę. Kroplówki z lekami podają co kilka godzin, więc nie jesteś cały czas podłączony do kabla. Oczywiście jeśli ciągle Cię boli, możesz to zgłosić i dostaniesz dodatkowy lek. W kolejnych dniach do toalety chodziłam sama, ale myć się szłam z kimś. Zawsze też brałam ze sobą taboret, bo nie miałam siły stać. Ahh i zęby też kazali mi myć, od razu na drugi dzień po ope. Środa rano przed obchodem pierwszy raz. Nie było to fajne przeżycie. Ledwo dałam radę wsadzić szczoteczkę do paszczy (a i tak miała małą główkę!).

 

Gumki

Po operacji nie byłam od razu zagumkowana. Wyciągi nałożyli mi dopiero w czwartek. Nie było to ani miłe ani przyjemne. Po obudzeniu się miałam wrażenie, że moje zęby są krzywo. Szczęka ucieka mi w jedną stronę, a żuchwa w drugą. Zęby mi się nie składają. I ogólnie jest lipa. Nie pomagał mi fakt, że w środę rano na obchodzie ordynatorce nie podobał się mój zgryz, ale stwierdziła, że oceni dopiero w czwartek przy zakładaniu gumek. Kolejnego dnia było jeszcze mniej milusio, bo po nałożeniu wyciągów (AŁA!) skwitowała, że jedna strona wisi, “ale niech się tym już XXX martwi”. XXX to mój chirurg, który na codzień nie pracuje w tym szpitalu, a jedynie operuje tam raz w tygodniu gościnnie. Na codzień pracuje w innym. Wkurzyła mnie wtedy, no ale przecież nie będę pyskować, kiedy moje usta są zasznurowane…

 

Pobyt w szpitalu po operacji dwuszczękowej. Cz. 2

 

Uśmiech Jokera

A propo ust. Po operacji nabawiłam się uśmiechu Jokera. Tak, gdy mnie operowali to naderwali mi kąciki ust, które się paskudnie goiły. I tu przydał mi się Octanisept, który nie wiedziałam po co biorę (link do filmu). Musiałam też dokupić Tribiotic. Uśmiech Jokera zniknął dopiero po dwóch tygodniach, ciągłego smarowania Tribiotic’iem i Alantan’em naprzemiennie. Jak się uśmiechałam to wyglądałam groteskowo 😀

 

Pobyt w szpitalu po operacji dwuszczękowej. Cz. 2

 

Wyjście

Ze szpitala wypisali mnie w piątek (czyli w 3 dobie po operacji). Wyglądałam jak dorodna świnia. Miałam już siłę, żeby samodzielnie się poruszać. Dałam radę sama się ogarnąć i spakować. Na dowiedzenia na ustach wyskoczyła mi ogromna opryszczka, pomimo zjedzenia całego opakowania tabletek z acyklovirem tydzień przed operacją. Pomyślcie jak mocno musiał być osłabiony organizm. Ze szpitala dostałam 4 tygodnie zwolnienia (licząc od dnia wypisu). Na kontroli miałam stawić się we wtorek (czyli tydzień po operacji) ale już prywatnie, w klinice u mojego chirurga.

 

Pobyt w szpitalu po operacji dwuszczękowej. Cz. 2

 

Podsumowując, było ciężko ale nie tak ciężko jak myślałam, że będzie. Naczytałam się strasznych rzeczy (kiedyś dawno dawno temu przez to, że czytałam bloga jeden dziewczyny zrezygnowałam z operacji). Ale szłam z (moim zdaniem) odpowiednim nastawieniem. A mianowicie, że “lekko nie będzie, ale przetrwam to, dam radę”. Miałam kryzys, gdzie pobeczałam się ze złości. Nie dlatego, że nie chciałam żyć, i chciałam umrzeć (jak się naczytałam w internetach). Powodem mojego kryzysu była zapychająca się strzykawka i jedzenie na ścianach… No tak mnie to wkurwiało, że klękajcie narody. Nawet jak o tym pomyślę to się denerwuję 😛 To ja biedna, głodna siedzę, próbuję zjeść, a ta s*ka się zapycha?!  Niedoczekanie jej!

Wyszłam ze szpitala i w końcu się nażarłam!

 

Żartowałam. Byłam jeszcze głodna przez kilka tygodni…