Aparat

Pokaż kotku co masz w środku – aparat lingwalny.

Jesteś wstydliwy i mocno zakompleksiony? Nie lubisz rzucać się w oczy? Nie chcesz aby Twój uśmiech przyciągał uwagę? Albo ze względu na pracę nie możesz sobie pozwolić na “paradowanie” w zwykłym, widocznym ze 100 metrów aparacie?
Jednocześnie marzysz o pięknym, prostym zgryzie… Nieosiągalne? Nic bardziej mylnego!

Specjalnie dla takich osób jak Ty wymyślono APARAT LINGWALNY. Cóż to jest? O co w tym chodzi? Na czym to polega? Już śpieszę z odpowiedzią 😉

 

Aparat lingwalny

Nazwa aparat lingwalny pochodzi od angielskiego “lingual” i oznacza “językowy”. To nic innego jak aparat zainstalowany od środka jamy ustnej, od strony języka – jak sama nazwa wskazuje. Zamki przyklejane są “od wewnątrz”, na tylnej stronie zębów. Ciężko wam to sobie wyobrazić? Spoko mi też. Przecież jak taki wielki, normalny zamek miałby się tam zmieścić? Co z językiem?

Ano rozwiązanie jest nader proste. Zastosowano inne zamki, bardziej spłaszczone. Nie ma pierścieni i ligatur (gumek). Zostają same zamki i drut. Jest też możliwość zaprojektowania całego aparatu pod pacjenta. Indywidualnie. Dlatego nie dziwię się, że ceny są kosmiczne.

 

Obrazek pochodzi ze strony https://www.ortolingwa.pl/

 

Cena

Pewnie wielu z Was ten punkt najbardziej zainteresuje. Bo skoro to takie fajne, nic nie widać, zaprojektują wszystko pod Ciebie, idealnie dopasują, nic nie będzie mnie uwierać, to biere! Ale hola hola koleżanko i kolego! Najpierw zobacz czy stać Cię na takie rarytaski…

 

Pokaż kotku co masz w środku - aparat lingwalny.
Obrazek pochodzi ze strony https://www.ortolingwa.pl/cennik/

 

Screen pochodzi ze strony Kliniki Ortolingwa. Po zrobieniu researchu nt. aparatów lingwalnych, mogę powiedzieć, że to normalna cena za takie bajery. Niestety ceny za aparat lingwalny zaczynają się w okolicy 5 tys. i lecą w górę, w zależności od tego jak mocno indywidualny model wybierzemy. Także to nie jest aparat na każdą kieszeń. Dobrze, że do operacji dwuszczękowej wystarczy “zwykły”, metalowy 😉

 

Podział aparatów lingwalnych

Aparaty językowe możemy podzielić na:

  • proste – kontrolujące przesunięcia wyłącznie w dwóch płaszczyznach są w stanie wyleczyć proste wady, drobne nieprawidłowości zębowe, tj. stłoczenia czy szparowatości; aparat 2D, 3D, STB, HIRO;
  • indywidualne – kontrolują ruchy we wszystkich trzech kierunkach; do nich zalicza się aparat INCOGNITO, INCOGNITO LITE oraz aparat WIN;Powyższe info pochodzi ze strony Soldent.

 

Pokaż kotku co masz w środku - aparat lingwalny.
Obrazek pochodzi ze strony https://soldent.pl/ortodoncja/aparaty-lingwalne/

 

Budowa

Skupmy się tu na tych najdroższych, szytych na miarę, indywidualnych aparatach lingwalnych. Na takie cuda czeka się kilka tygodni. Tak jak już wcześniej wspomniałam, taki aparat językowy składa się jedynie z zamków i łuku. Zamki zrobione są ze stopu złota, dlatego są wytrzymalsze. Mają także bardzo dużą powierzchnię, która pokrywa całą wewnętrzną stronę zęba, dlatego siła oddziaływania zamka na ząb jest większa, niż w przypadku zwykłego aparatu, gdzie zamek zajmuje tylko “kawałek” powierzchni. Zresztą sami zobaczcie jakie zdjęcia udało mi się znaleźć.

 

Pokaż kotku co masz w środku - aparat lingwalny.
Obrazek pochodzi ze strony http://www.ortodonta.szczecin.pl/Aparaty-Incognito.php

 

Pokaż kotku co masz w środku - aparat lingwalny.
Obrazek pochodzi ze strony https://meritum.lodz.pl/index.php/ortodonta-lodz/aparat-ortodontyczny-lingwalny/

 

Dla kogo to?

Jak zauważyliście, ten aparat można dostrzec tylko z góry. Więc to idealne rozwiązanie dla osób, które bardzo nie chcą, by było cokolwiek widać np. stewardess, modelek, biznesmenów. Myślę, że jest to także ciekawe rozwiązanie dla osób trenujących sporty walki. W zwykłym aparacie nietrudno o dodatkowe otarcia i bez dotyku osób trzecich, a co dopiero gdy ktoś leje Cię po twarzy. Sama trenuję Krav Maga i mimo, iż noszę ochraniacz na zęby (oczywiście nie zawsze z własnej wygody), to znam to nieprzyjemne uczucie, gdy ktoś uderzy Cię mocniej. Rany od zamków murowane. A gdyby tak mieć zamek od środka? Oj klepanie gęby byłoby przyjemniejsze (o ile w ogóle może być) 😉

 

 

Plusy aparatu językowego

  • Bezdyskusyjnie plusem jest to, że go nie widać (no chyba, że ktoś Ci zapuszcza żurawia do buzi).
  • Teoretycznie działa szybciej i sprawniej (siła działania jest większa, ze względu na budowę i położenie zamka).
  • Robiony jest indywidualnie, więc powinien być wygodniejszy (brak otarć policzków i śluzówki).
  • Mniejsze ryzyko próchnicy i odwapnień (strona wewnętrzna zębów jest odporniejsza na to). Poza tym jeśli jakieś odwapnienie się pojawi to i tak go nie widać (nara białe plamki).

 

Minusy aparatu językowego

Tutaj to się rozkręcimy pewnie 😀

  • Pierwszym minusem będzie CENA. A jakże. Minimum 5 tys za jeden łuk – olaboga! Przeciętny Kowalski spłacałby kredyt za leczenie przez połowę życia. Jeśli w ogóle by go dostał.
  • Otarcia języka. Niech mi nikt nie wkręca, że to w ogóle nie przeszkadza. Na początku NA PEWNO jest to upierdliwe, ale znając życie człowiek się przyzwyczaja (tak jak niektórzy do kolców językowych, a ja do dystraktora) 😉
  • Obstawiam też, że na początku może być problem z mówieniem. Z tego samego powodu co wyżej. Język musi się przyzwyczaić do nowej sytuacji panującej w gębie.
  • Nie nadaje się do operacji. Skąd to wiem? Drogą dedukcji 😛 Po ope gumkuje się zęby właśnie dzięki haczykom na zamkach OD ZEWNĄTRZ. Jak ktoś ma to zrobić od środka??? Pewnie się da, ale na cholerę sobie utrudniać życie? Poza tym przy operacji często uszkadza się zamki i potem trzeba je doklejać u ortodonty. Już ja widzę jak w gratisie orto dokleja mi zamki ze złota 😀
  • I ostatni punkt, chyba najistotniejszy w tym wszystkim. Bardzo mało jest ortodontów, którzy specjalizują się w leczeniu aparatem lingwalnym. Także chcąc założyć taki aparat trzeba wybrać bardzo dobrego lekarza, który niejedną osobę takim aparatem już wyleczył. A co za tym idzie liczyć się z dojazdami. Nieraz przez pół kraju. Ja wiem, że dla tych osób, które szykują się do operacji to codzienność (znam z autopsji). Ale ktoś kto ma tylko “zwykłą” wadę zgryzu, może się troszkę zdziwić.

 

Podsumowanie

Aparat lingwalny – niby nie jest to jakieś nowe odkrycie, ale jednak cena zabija na wejściu. Myślę, że ta technologia z czasem się rozkręci i kiedyś to będzie bardziej popularne rozwiązanie. Jednak na ten moment rządzą “zwyklaki metalaki”. Nie oszukujmy się. Przeciętnie zarabiający człowiek, mający rodzinę na utrzymaniu, nie wyda kilkunastu tysięcy złotych na aparat, którego ma nie być widać. On w ogóle nie pomyśli o czymś takim jak aparat. Chyba, że w kategorii “kolejne niepotrzebne fanaberie”. I wierzcie mi, to nie jest mój wymysł, tylko konkluzja płynąca z obserwacji otoczenia.

Na ten moment, na aparat językowy mogą sobie pozwolić osoby bardziej majętne, których zawód wymaga nienagannej prezencji. Nie jest to opcja dla każdego. Ale szczerze mówiąc, nawet gdybym miała taką kasę to nie wiem czy bym się na to zdecydowała. Raz, że do operacji wystarczy zwykły aparat, innego się nawet nie zaleca. Dwa, teraz aparaty są mega modne i raczej ludzie chwalą się tym, że mogą sobie na to pozwolić. Tak czy siak nie podlega dyskusji, że zdrowy i zadbany uśmiech jest naszą wizytówką. I nawet jeśli nie wszystkie zęby masz proste, to pamiętaj, że nie zwalnia Cię to z obowiązku dbania o nie, aby jak najwięcej tych krzywulców w Twojej paszczy zostało. Lepiej mieć krzywe, niż nie mieć żadnych. Trust me 😉