• Utrata czucia. Co zrobiłam, żeby wróciło?
    Operacja

    Utrata czucia. Co zrobiłam, żeby wróciło?

    Jest to bardzo wyczekiwany przez Was tekst. Powiedziałabym, że jeden z „gorętszych”. Wypowiadałam się już na temat dwóch komplikacji pooperacyjnych, które u mnie wystąpiły (jedną możecie przeczytać, drugą posłuchać). Dziś pod lupę wjeżdża trzecia – najpopularniejsza – utrata czucia.   Straciłam czucie. Czy kiedyś wróci? Samo określenie „utrata czucia” jest bardzo ogólnikowe. Dlaczego? Np. dlatego, że nie mówi nam GDZIE to czucie straciłeś. A to mogą być przeróżne miejsca (oczywiście dotyczące obszaru operowanego). Przy operacji dwuszczękowej  najbardziej „narażone” miejsca to: Co wydaje mi się najbardziej hardkorowe? Język. Jak sobie pomyślę, że mogłabym mieć jakiś niedowład języka… Brrrr… Na szczęście to nie jest   Najbardziej popularne  powikłanie. Znacznie popularniejsza jest okresowa…

  • Operacja

    Gdy po operacji zgryz się „nie składa”…

      Komplikacji pooperacyjnych jest mnóstwo. Chirurg powinien Cię uprzedzić, z jakimi „dodatkowymi atrakcjami” powinieneś się liczyć. Może Ci zostać wręczona karteczka z wymienionymi „opcjami” lub jedynie słowna informacja. Tak czy siak przed operacją podpisuje się milion papierów ze zgodami. Po operacji też się podpisuje jakieś papiery, na których jest napisane co Ci robili. Jednak tą część pamiętam dosyć słabo, bo byłam jeszcze otumaniona przez leki. Mogliby mi podsunąć nawet wniosek o kredyt i też bym go podpisała, bo chciałam tylko spać…   Gorzej gdy coś się nie składa… Jeden z momentów, który zwala z nóg na starcie, następuje gdy słyszysz słowa „zgryz się nie składa”. Czarna rozpacz ogarnia Twoją duszę…

  • Operacja

    Wada szczęki to nie wyrok.

      Dostaję od Was mnóstwo ciepłych słów. M.in. że jestem mega odważna, bo się zoperowałam, a wy w życiu byście tego nie zrobili. Okazujecie mi podziw, twierdząc, że Wy nie dalibyście rady. Słysze to zarówno od osób, które nie maja wady szczęki, jak i od tych, które wadę mają ale na operacje się nie decydują. Mam wtedy mieszane uczucia. Z jednej strony jest mi miło, że ktoś docenił mój trud i walkę o zdrowie. Jednak z drugiej strony, nie jest to dla mnie żaden akt heroizmu.     Wiecie to jest tak, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Często powtarzam to ludziom. Ci, którzy wady nie maja, tak naprawdę…