• Umysł

    Nie ma czegoś takiego jak idealny moment

    O 5.30 okropny dźwięk budzika wyrywa Cię ze snu. W pośpiechu ogarniasz siebie, potem między jednym, a drugim łykiem zimnej kawy budzisz dziecko, robisz kanapki dla męża i wprowadzasz psa. Lecisz na łeb na szyję do pracy. W przerwie na czerwone światło, dogryzasz suchego pączka z osiedlowego sklepu. Po pracy znów w pośpiechu odbierasz dziecko, karmisz go jakąś papko-zupką, a sama zjadasz resztki po wczorajszym obiedzie od mamy. Mąż po południu zamawia pizzę, więc zjadasz kawałek, w porywie do trzech. Gdy zrzucasz ciuchy przed wieczornym prysznicem, niechętnie patrzysz w lustro. Myślisz „Boże czemu ja tak wyglądam”. A potem zaczyna się litania „od jutra dieta”, „muszę zacząć ćwiczyć”, „wypadałoby iść do…