fbpx
Motywacje

Wada szczęki to nie wyrok.

 

Dostaję od Was mnóstwo ciepłych słów. M.in. że jestem mega odważna, bo się zoperowałam, a wy w życiu byście tego nie zrobili. Okazujecie mi podziw, twierdząc, że Wy nie dalibyście rady. Słysze to zarówno od osób, które nie maja wady szczęki, jak i od tych, które wadę mają ale na operacje się nie decydują.

Mam wtedy mieszane uczucia. Z jednej strony jest mi miło, że ktoś docenił mój trud i walkę o zdrowie. Jednak z drugiej strony, nie jest to dla mnie żaden akt heroizmu.

 

Wada szczęki to nie wyrok.
Na propsie świeżo po ope. Ofkorsak.pl

 

Wiecie to jest tak, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Często powtarzam to ludziom. Ci, którzy wady nie maja, tak naprawdę nie mogą wiedzieć, co by zrobili na moim miejscu, z takim problemem. Nic nie wiemy, póki nie znajdziemy się w “czyjejś skórze”.  Tak jak w wielu innych sytuacjach.

Sprawa ma się inaczej jeśli chodzi o tych, którzy mają świadomość swoich ułomności ale nic z tym nie robią. Być może operacja nie jest im do szczęścia potrzebna. Ale w większości zwyczajnie po ludzku się boją (możliwych komplikacji, utrudnienia życia). Tym ludziom odpowiadam, że nie ma w tym nic złego. Ja też musiałam do tej decyzji dojrzeć. Zostałam zdiagnozowana już jako ośmiolatka(!). Wiedziałam o istnieniu mojego problemu, w przeciwieństwie do wielu innych ludzi, którzy dopiero jako dorośli zostali poinformowani, że to nie “taka ich uroda”.

 

Wiec czemu nie zdecydowałam się od razu?

Bałam się. Byłam dzieckiem. Myślałam ze aparat i kamuflaż wystarczy. W sumie tak do końca nie rozumiałam tego wszystkiego. Wiedziałam tylko, że jestem inna od reszty, bo mam “krzywe zęby” i “długą brodę”. Dopiero później, z wiekiem, przyszła ta świadomość. Jednak jako nastolatka marzyłam jedynie o tym, by zdjęli mi ten cholerny aparat i dali w końcu spokój. Myślę, że moi rodzice, również nie pojmowali skali tego problemu. Dlatego zgodzili się na leczenie “zachowawcze”.

Całą “zabawę” w naprawianie zgryzu porzuciłam ostatecznie w wieku 18 lat. Gdy wyrosły mi zęby mądrości (btw. nazwa zupełnie nieadekwatna do ich “stylu bycia”) i popsuły to, co udało się do tej pory uzyskać. Przestałam jeździć do orto. Ona powiedziała, że jedynie operacja coś zmieni w moim wyglądzie. Więc olałam sprawę definitywnie.

 

Małe wyjaśnienie o co tak naprawdę chodzi z tymi ósemkami 🤣

Opublikowany przez Ofkorsak Piątek, 12 lipca 2019

 

10 lat później leżałam już na stole, podczas mojej pierwszej operacji – poszerzenia szczęki (SARPE/TPD).

Rok później nadszedł czas na operację dwuszczekowa. To, co tak odwlekałam i tak okazało się nieuniknione.

 

View this post on Instagram

Siemka z rana 😃 Jestem juz przyjęta. Nie obeszło się oczywiście bez małego zamieszania w Izbie Przyjęć. Okazało się, ze spadł termin dla jednej osoby… i miałam mega stracha, że to właśnie dla mnie. Zaczęłam już wymyślać scenariusze, co robić, gdzie dzwonić, jak odkręcać urlop… Na moje szczęście, to był pech dla kogoś innego. 🥺Jestem już na oddziale, nawet po badaniach i szykuje się na ostatni dzień skazańca 😱😱😱 operacja jutro, jeszcze nie znam godziny, ale wiem, ze będzie nas chyba trójka 🙈 jeszcze się okaże 🤔 #hospital #doublejawsurgery #olsztyn #operacjadwuszczekowa #operacjaszczęki #jaw #jawsurgery #jawline #teeth #glasses #headphones #chirurgia #chirurgiaszczekowotwarzowa #smile #progenia #disadvantage #wadaszczeki #wada #mood #szpital #instagirls #polishgirl #instaphoto

A post shared by EdytaKorsak | MyChange (@ofkorsak) on

 

I po co było się tak bać Edyta?

Oczywiście w drugim podejściu musiałam ostro o to zawalczyć i znaleźć swoją drogę (pierwszy krok) do wielkiej zmiany. Nie było łatwo, nie było prosto i miałam milion powodów, żeby to porzucić w dowolnej chwili. Wszyscy mnie wręcz zniechęcali. Pytali po co mi to? Rzucanie kłód pod nogi było standardem. Ale jakaś wewnętrzna siła pchała mnie w to dalej. Ciągle szłam w zaparte. Dzięki Bogu znalazłam się ostatecznie w dobrych rękach i przeszłam przez to łagodniej niż myślałam.

Nie wiem, może 10 lat temu nie byłoby tak super? Może trafiłabym na kogoś mniej odpowiedniego? Może byłoby  trudniej?
Jedno jest pewne: nie byłam wtedy na to psychicznie gotowa. Ale upłynęło kilka lat. Ja się zmieniłam. Moje nastawienie również uległo zmianie.

 

Dlatego NIE OCENIAM ludzkich wyborów.

Chcesz? Operuj się. Nie chcesz? To tego nie rób. Ja wyznaczyłam sobie jasny cel – jakim jest UŚWIADAMIANIE ludzi w tej kwestii. Kwestii wady, operacji i całej tej otoczki z perspektywy pacjenta. Nikogo do niczego NIE NAMAWIAM. Opowiadam o tym jak jest. Przekazuję moje subiektywne odczucia. Dla mnie ta operacja przyniosła wiele dobrego. Ale mogło być różnie. Życie w większej mierze to jest loteria. Codziennie się o tym przekonuję.

Można być odważnym decydując się na operację, ale równocześnie trzeba mieć odwagę by z progenią (lub inną wadą) żyć cały czas. Codziennie mierzyć się z ludzkimi spojrzeniami, często też bolesnymi komentarzami. By wychodzić z domu i “normalnie” egzystować. Nie wstydzić się siebie.

Dlaczego tyle osób zataja to, że miało operację? Boi się reakcji rodziny i znajomych? Dzieli się przeżyciami jedynie w bardzo wąskim gronie. Wstydzi się publicznie przyznać, że coś z jego twarzą było nie tak, że potrzebował pomocy. To strach przed zlinczowaniem: jak on śmiał poprawiać naturę?!

Człowiek zawsze jest najgorszym wrogiem dla drugiego człowieka.

 

View this post on Instagram

Gdzie się podziała tamta Baba Jaga? 🤭😈 Dopiero jak oglądam siebie sprzed operacji na starych zdjęciach, to dociera do mnie, jaką miałam wadę i jak bardzo była ona widoczna 😨 szok 😲 Wcześniej żyłam w jakiejś iluzji, ze wyglądam „normalnie”. Choć co oznacza słowo „normalnie” to zupełnie inna kwestia. Teraz jestem zupełnie inna osobą. Ale tak naprawdę czuje się jakbym wyszła z jakiejś skorupy, grubego kokona i przeistoczyła się w motyla. Nowe włosy są efektem nowej twarzy. Nowy nos to efekt uboczny wysunięcia górnej szczęki. Dopiero tutaj widać, ze jest kompletnie inny 😯 To co się dzieje w mojej głowie to cały proces, który ruszył, gdy postanowiłam w końcu coś zrobić ze swoją wadą. A jego efekty są widoczne na zewnątrz już teraz. 12 tygodni po operacji dwuszczekowej. 86 dni bycia nową wersją siebie. Ale proces trwa nadal. A Ty? Kiedy ostatnio zrobiłeś coś tylko dla siebie? 12 weeks after #doublejawsurgery 86 days postop #doublejaw #doublejawsurgeryjourney #doublejawsurgeryresults #doublejawsurgeryrecovery #operacjadwuszczekowa #operacjaszczęki #facesurgery #operacjaortognatyczna #ortognatyka #osteotomy #osteotomia #lefort #lefort1 #mychange #facechange #zmiana #zmiananalepsze #nowatwarz #nowewłosy #nowyroknowaja #beforeandafter #przedipo #ofkorsak #rudewlosy #babajaga #polskakobieta #polskadziewczyna #braceslife #bracesgirl

A post shared by EdytaKorsak | MyChange (@ofkorsak) on

 

Z progenią (lub inną wadą szczęki) MOŻNA osiągnąć wiele. Dużo zależy od naszego nastawienia do samych siebie. Można znaleźć miłość, mieć przyjaciół, pracować i żyć. Być BARDZO szczęśliwym człowiekiem! Wszystko może przebiegać trudniej, ale nie musi.

 

Wada szczęki to nie wyrok!

Progenia nas oszpeca (w większości). Ale są ludzie, którzy robią z niej swój znak rozpoznawczy (patrz znani Polacy z progenią). Co więcej, niektórzy tęsknią za swoją starą “progeniczną” twarzą po operacji… Nie ma tutaj żadnej stałej. To nie fizyka kwantowa. W grę wchodzą ludzkie odczucia, emocje. Może być tak, jak z amputowaną kończyną. Wiesz, że jej już nie ma, a jednak nadal boli…

 

Wada szczęki to nie wyrok.
100 dni po operacji dwuszczękowej! Ofkorsak.pl

 

Coś tracisz równocześnie zyskując coś.

Chciałabym tu serdecznie pozdrowić ludzi, których poznałam dzięki tej mojej progenicznej przygodzie. Gdybym była “normalna” od początku, wiele by mnie życiu ominęło. Zarówno złego ale i dobrego. Wada nie musi tylko dzielić, może też łączyć.

Ściskam mocno tych, którzy piszą do mnie po porady, bo nie wiedzą jak zacząć. Ślę buziaki tym, którzy dzielili się ze mną swoim doświadczeniem i wspierali rozmową. To jest niekończący się łańcuch dobroci. Ja dostałam dużo wsparcia od sobie podobnych ludzi. Teraz moja kolej by przekazać je dalej. Dlatego powstał ten blog, kanał yt, instagram, fanpejdż i grupa. W najbliższych planach mam także newsletter i pomysł na bardzo pomocny prezent dla Was 😉

Warto spojrzeć na swoje ułomności w inny sposób, może mniej krytyczny. Z dystansem. Wierzę, że one są po coś. Że ten zły los na loterii życia, można przekuć w dobry. Lub nawet wybitny. Ale to wymaga pracy, często też pieniędzy. Szybko brakuje na to wszystko siły. Wtedy można zrobić sobie przerwę, naładować baterie i znowu ruszyć do boju. Najważniejsze to się nie poddawać na starcie. Tak wiele jest jeszcze do zrobienia!